Czekałam na ten serial już bardzo długo. Wczorajszy wieczór zarezerwowałam więc dla Eugeniusza Bodo, którego uwielbiam i cenię, a który, jak wielu artystów tamtego okresu, został już niemal całkiem zapomniany. Podejrzewam jednak, że zainteresować takim serialem kogoś takiego jak ja nie jest trudno: międzywojnie, piękne ubrania, przystojni amanci i Eugeniusz Bodo to kombinacja, która akurat mnie na pewno do telewizora przykuje. Jednak czy nowa produkcja TVP zainteresuje kogoś jeszcze? Czy mogą wkręcić się w ten klimat młodzi albo osoby, które kompletnie nie słyszały o Bodo?

Zacznijmy od tego, że pierwszy odcinek, choć może pozbawiony fajerwerków, nie zawiódł. Klimat jak najbardziej zachowany, na szczęście bez irytującego udawania akcentu przedwojennych aktorów. Bo ten akcent, moi drodzy, jest uroczy i cudowny tylko u przedwojennych aktorów, a nie u współczesnych, których widzimy potem w „Tańcu z gwiazdami” i reklamach margaryny.

Królikowski dał radę

W pierwszym odcinku widzimy młodego Bodo, w którego rolę wciela się Antoni Królikowski. Nie za bardzo rozumiem, dlaczego obsadzenie go w tej roli było tak krytykowane, bo moim zdaniem znakomicie się sprawdził. Bodo, w zasadzie jeszcze nastoletni Bodzio, to wówczas przeciętnej urody zakompleksiony chłopak marzący o wielkiej karierze. I Królikowski bardzo dobrze to oddał: te marzenia, kompleksy, ambicje. Ciekawie będzie oglądać metamorfozę, bo później ma go zmienić w tej roli Tomasz Schuchardt. Lubię Królikowskiego, podobał mi się w epizodach w „Czasie Honoru”, nie jest urodziwy ani nie wyróżnia się mocno, ale dobrze sprawdza się w rolach młodych, poczciwych chłopaczków ;)

Bardzo dobrze przedstawiono relację rodziców Eugeniusza Bodo, między którymi, choć nie żyją wspólnie i mają do siebie mnóstwo żalu, wciąż jest chemia i widać to doskonale. Wybujałe ambicje matki i artystyczny, swobodny tryb życia ojca – wiadomo, co pociąga nastolatka bardziej.

Kolejny plus to sam klimat: wnętrza, ulice, scenografia ogólnie – bez zarzutu. A różnie z tym bywa w produkcjach ukazujących realia przedwojenne lub wojenne. Nie pamiętam teraz dokładnie gdzie to było, ale w którymś serialu (możliwe, że był to „Czas Honoru”) widziałam całkiem PRLowską klamkę w drzwiach. W „Bodo” przynajmniej na razie nie ma takich rewelacji, na szczęście.

Bodo będzie hitem

Tak uważam. To będzie przebój tej wiosny. Bo też i historia jego życia od dawna prosiła się o ekranizację. Młody, ambitny chłopak staje się częścią wielkiego świata, ma liczne romanse i jest bohaterem skandali. Gdyby robił karierę dziś, sporo by było o nim artykułów w plotkarskich serwisach ;)

Burzliwe, pełne ekscytujących historii życie brutalnie kończy pobyt w radzieckim w łagrze i śmierć z wycieńczenia i głodu. Niestety.

Pierwszy odcinek serialu obejrzało niemal 4 mln widzów. To dobry wynik jak na serial, który nie jest kolejnym tasiemcem w stylu „M jak Miłość”. I jak na serial o międzywojennym artyście. Liczę na to, że tej wiosny będziemy często nucić „Umówiłem się z nią na dziewiątą” i że znajomi przestaną mnie pytać czy Eugeniusz Bodo to jakiś polityk.