Napisałam kiedyś notkę ułatwiającą rozszyfrowanie dress-code, a właściwie komunikatów, jakie znajdziemy na zaproszeniach. Najwięcej wątpliwości budzą nie te najwytworniejsze style, a często spotykany smart casual. Na co możemy sobie pozwolić, by nie przesadzić i nie popełnić gafy?

Na początek małe wyjaśnienie. Smart casual nie oznacza absolutnego luzu. To nadal jest styl oficjalny, tyle że daje nam więcej możliwości i pozostawia nam więcej swobody niż bardzo oficjalny informal czy business casual. Smart to taka kontrolowana swoboda. Trochę indywidualności i własnego stylu przemyconego we wciąż eleganckiej garderobie.  Smart casual to styl „luźnych piątków” w tych firmach, gdzie na co dzień należy ubierać się bardzo oficjalnie. W wielu miejscach pracy smart to styl, w którym pracownicy ubierają się przez cały tydzień. Wydaje się to bardzo sensownym rozwiązaniem – ubiór wciąż jest elegancki, ale jednak ma w sobie nutkę luzu.

Na co możemy sobie pozwolić w ramach smart casual?

Zamiast klasycznych spodni można wybrać… dżinsy :) Jednak aby doskonale komponowały się z resztą, powinny być w jednolitej, stonowanej barwie, oczywiście bez rozdarć, naszywek i ćwieków. Jeśli są to biodrówki, trzeba pamiętać, by dobrać odpowiednio długi top i marynarkę. Sugerowałabym jednak spodnie z wyższym stanem.

Jeśli zdecydujemy się na sukienkę, trzeba pamiętać, żeby nie była zbyt jaskrawa oraz zbyt obcisła. Ma być dopasowana do figury, ale zbyt obcisła nada naszemu wyglądowi niepotrzebnej wulgarności.

Paleta kolorów, na którą możemy sobie pozwolić jest spora. Jednak jeśli lubimy ostre kolory takie jak czerwień, turkus czy żółć, to lepiej dobierzmy w tych barwach jedynie dodatki. Ewentualnie można dobrać bluzkę w żywej barwie, ale do tego stonowaną marynarkę, która „uspokoi” całość.

Jestem miłośniczką dodatków, takich jak apaszki czy biżuteria. Jednak tu obowiązuje zasada „im mniej tym lepiej”. Jeśli wybieramy przyciągający wzrok naszyjnik, rezygnujemy z broszki. Jeśli elementem stroju jest kolorowa apaszka, bluzka niech będzie w spokojniejszej barwie. Smart casual to styl, w którym mimo sporej swobody nie dobieramy dużych kolczyków, ciężkich bransolet i innych tego typu detali.

Co z ramionami?

Jeszcze kilka lat temu sukienka bez rękawów była zarezerwowana jedynie na okazje nieformalne, prywatne oraz oczywiście na przyjęcia. W biurowej elegancji było to nie do pomyślenia. Mam wrażenie jednak, że liberalizujemy się w tej kwestii. Widziałam niedawno prezenterkę programu informacyjnego, która prowadziła go właśnie w sukience czy bluzce bez rękawów, bez narzuconej marynarki. Wiele eleganckich sukienek uznawanych za „biurowe” też ma odsłonięte ramiona. Nie jestem jakoś specjalnie za odsłanianiem ramion, ale jeśli sukienka jest zabudowana, albo ma mini rękawki, to można się na nią zdecydować jeśli nie czeka nas żadne oficjalne spotkanie. W żadnym razie nie wybieramy bluzek czy sukienek z cienkimi ramiączkami.

Wiem, że zdania na ten temat są podzielone, podobnie jak na gołe nogi w biurze latem. Choć nie podchodzę do tematu bardzo restrykcyjnie, to jednak zalecałabym rękaw krótki, ale żeby był.

Długość i fason sukienki

Sukienka lub spódnica w stylu smart casual może sięgać nad kolano, jednak nie powinna być kusą mini, choćby nasze nogi były idealne. Nie ta okazja i miejsce. Bardzo elegancko wyglądają sukienki sięgające za kolano. Fasony są różne i na wiele możemy sobie pozwolić. Zarówno na sukienki z baskinką, jak i rozkloszowane, w stylu retro. Do biura będą pasowały też spódnice z dżinsu, byleby ten dżins był tak jak w przypadku spodni o jednolitym kolorze i bez ozdób.

Czy koniecznie trzeba nosić szpilki?

Bardzo lubię szpilki, jednak w przypadku smart casual to naprawdę nie jest jedyna możliwość, zresztą nawet na oficjalną okazję da się znaleźć eleganckie obuwie na niskim obcasie. Do naszego smarta pasują zarówno szpilki, jak i buty na słupku, a nawet baleriny i oksfordy. Nie odsłaniamy stóp – warto o tym pamiętać. Piszę o szpilkach bo niekiedy spotykam się ze stwierdzeniem, że bez nich nie jest możliwe elegancko się ubrać. Oczywiście, że jest możliwe. Czy kobiety nie mogące nosić szpilek z powodów zdrowotnych nie mogą być eleganckie? Mogą. Ponadto w przypadku bardzo wysokich pań wskazany jest obcas niższy lub jego brak.

Bardzo nie w porządku jest sytuacja, kiedy to pracodawca wymaga od pracownic noszenia wysokich obcasów. Sprzeciwiam się takim praktykom, bowiem da się przestrzegać zasad eleganckiego ubioru w miejscu pracy bez konieczności noszenia wysokich obcasów.

Napiszcie, jak wy interpretujecie taki mniej formalny styl biurowy :)