Nie, to nie będzie notka o charakterze erotycznym, jak mógłby sugerować tytuł. Będzie ona o przebywaniu z kobietami. Nie wiem czemu tak jest i skąd się to bierze, ale żadna ze znanych mi dziewczyn nie powiedziała: z kobietami świetnie mi się pracuje/gada. Przeciwnie, jest jakiś dziwny trend żeby kobiety deprecjonowały własną płeć („z babami nie umiem się dogadać”, „same baby w pracy, koszmar”, „nie lubię kobiet bo gadają o błyszczykach”). Doprawdy dziwnie brzmi to w ustach samych kobiet, czyżby pogardzały same sobą? Czy uważają się za lepsze bo… właściwie czemu?

To jak już przy błyszczykach jesteśmy – ja również, jak większość kobiet, lubię gadać o modzie, kosmetykach, jak również ubolewać, że Hugh Grant brzydko się starzeje, a Brad Pitt przeciwnie. Nie ma w tym nic złego. Mężczyźni również w swoim męskim gronie zazwyczaj nie deliberują na temat neoegzystencjalizmu czy trudnej sytuacji politycznej w Burkina Faso. Zazwyczaj w luźnej towarzyskiej rozmowie, bez względu na płeć, porusza się tematy lżejsze, przyciężkie dyskusje zostawiając dla wybranego grona. Nie rozumiem zatem, dlaczego rozmowa o szminkach i Hugh Grancie to coś złego, a tymczasem omawianie porażki Realu Madryt czy cycki Natalii Siwiec to „lepsze” tematy. Celowo pojechałam stereotypem, sama nie mam nic przeciwko rozmowie o Realu Madryt jako że bardzo lubię piłkę nożną.

No więc drogie koleżanki, co tak interesującego jest w rozmowach facetów, że nasze, damskie, uznajecie z automatu za gorsze?

Druga sprawa to osławiona i legendarna wręcz męska lojalność, bo te baby to tylko nóż w plecy koleżance mogą wbić. Otóż nie ma czegoś takiego jak męska lojalność/damska nielojalność. Są ludzie: lepsi i gorsi. Zapewne sporo mężczyzn ma lojalność wobec kumpla w poważaniu, jeśli w grę wchodzi np. kobieta. Jedno, co trzeba facetom przyznać, to to, że zazwyczaj nie potrafią tworzyć wielopiętrowych intryg, gdyż preferują rozwiązania proste. To fakt. My, kobiety, zwykle mamy do tego większe predyspozycje.

Trzecia sprawa to przekonanie, że kobiety plotkują, a faceci nie. Otóż większość ludzi plotkuje. Faceci nie są w tej kwestii wyjątkami i spotykałam na swojej drodze panów, którzy mieli wiedzę o znajomych lepszą niż pudelek o celebrytach. Którzy świetnie wiedzieli, kto z kim i dlaczego.

Ja z kobietami zawsze miałam dobre relacje. Miałam i mam koleżanki, zero problemu z nawiązaniem normalnych kontaktów. Jednak znam dziewczyny, które twierdzą, że kobiety ich nienawidzą. Sądzę, że to stwierdzenie mocno na wyrost, ale mogę uwierzyć w niechęć na starcie, jeśli ta osoba wysyła sygnał „nie lubię kobiet”.

Wracając do zasadniczego tematu. Może warto dostrzegać na co dzień korzyści z damskiego towarzystwa? Ja dostrzegam :) Lubię pracować z dziewczynami, bo rozumiem się z nimi bardziej instynktownie i nie muszę niczego się domyślać. Myślę, że gdybyśmy częściej dostrzegały plusy u innych kobiet, byłoby nam prościej. Po prostu.