Wszyscy popełniamy gafy i nie zawsze zachowujemy się zgodnie z zasadami etykiety. Niektóre naruszenia tejże są aż nazbyt widoczne i doskonale wiemy, co zrobiliśmy źle (a co z tą wiedzą robimy to inna historia). Są jednak takie gafy, które przestały wydawać się naruszeniem zasad savoir-vivre, a jednak wciąż te zasady naruszają. Popełniasz je codziennie, a jeśli nie codziennie, to i tak często. Żeby nie było – mi też się to zdarza, w końcu jesteśmy ludźmi i zdarza nam się błądzić :)

Mówienie „na zdrowie” po kichnięciu

Nasuwa się samo, prawda? W dodatku wynika z najszczerszych naszych intencji, wszak życzymy drugiej osobie zdrowia i wszystkiego najlepszego. Jednak mówienie „na zdrowie” nie jest odpowiednią reakcją na kichanie. Czynność ta jest dla kichającego kłopotliwa, oznacza jego niedyspozycję, dyskomfort. Kichając staramy się tę czynność jakoś stłumić, uczynić jak najmniej widoczną i jak najmniej słyszalną. Mówiąc „na zdrowie” niepotrzebnie zwracamy uwagę na tę fizjologiczną czynność wprawiając naszego towarzysza w zakłopotanie. Kichnięcie należy po prostu zignorować, a jeśli sami kichniemy – nie przepraszamy (bo tym samym też niepotrzebnie zwracamy uwagę na tę czynność). Przy okazji warto dodać, że jeśli musimy kichnąć, odwróćmy się lekko od rozmówcy i osłońmy nos oraz usta (najlepiej chusteczką).

Samo mówienie „na zdrowie” pochodzi jeszcze z czasów, kiedy ludzkość trapiły liczne groźne epidemie i „na zdrowie” było swego rodzaju zaklinaniem rzeczywistości (niech Ci się nic przez to nie stanie, niech wyjdzie na zdrowie).

Mówienie „smacznego”

Cały kłopot z tym zwrotem polega na tym, że polszczyzna nie dochowała się żadnego odpowiednika „bon apetit”, a „dobrego apetytu” jest kiepsko brzmiącą językową kalką. A czemu nie mówić „smacznego”? Bo tym samym sugerujemy, że posiłek mógłby smaczny nie być (jeśli to my przyrządzaliśmy jedzenie, „smacznego” w ostateczności możemy powiedzieć, ale to i tak jest niezręczne bo sami powątpiewamy w „smaczność” posiłku). O ile jednak w nieformalnej, rodzinnej sytuacji „smacznego” jest dopuszczalne, to w żadnym razie nie mówimy „smacznego” do kogoś, kto już je. Po pierwsze: już wie, czy je smaczny czy niesmaczny posiłek, po drugie: jak ma nam odpowiedzieć z pełnymi ustami? Najlepiej zapomnijmy o tym nieszczęsnym „smacznego”, bo zwrot ten za bardzo wejdzie nam w krew i niepotrzebnie go użyjemy na przykład podczas oficjalnego przyjęcia.

Panie zawsze przodem

Dobrze wychowany mężczyzna przepuszcza damę przodem, otwiera przed nią drzwi. Jednak są sytuacje, kiedy to właśnie mężczyzna powinien iść przed kobietą. Pierwsza z takich sytuacji to wysiadanie z autobusu, tramwaju lub pociągu. Mężczyzna wychodzi pierwszy, by pomóc partnerce wyjść bezpiecznie z pojazdu (ważne zwłaszcza zimą, kiedy jest ślisko). Natomiast podczas wychodzenia z pociągu mężczyzna nie tylko pomaga wysiąść, ale również odbiera od kobiety walizkę.

Druga sytuacja, kiedy to mężczyzna idzie przodem, jest wejście na salę restauracyjną, do pubu czy kawiarni. Myślę, że zwyczaj ten brał się stąd, że mężczyzna wchodząc pierwszy brał na siebie ewentualne niebezpieczeństwo grożące kobiecie: np. bójka, jakieś zaczepki ze strony podchmielonych gości. Szedł zatem i torował jej drogę do stolika. Dziś jednak zwyczaj ten nadal ma praktyczne zastosowanie, szczególnie kiedy wchodzimy do zatłoczonego pubu. Panowie, spokojnie wejdźcie i utorujcie drogę do stolika – będziemy wdzięczne :)

Trzecia sytuacja to schodzenie ze schodów. Kiedy dama schodzi ze schodów, idź pierwszy. Jeśli poślizgnie się, łap szybko :) Upewnij się, czy wszystko w porządku (długie wąskie suknie, szpilki, śliskie schody – to może być spora przeszkoda).

Przy dzieciach zapominasz o dobrych manierach

Z dziećmi to jest tak: wszyscy chcemy, żeby były doskonale wychowane, grzeczne i miłe. Ale żeby tak było, dajmy im dobry przykład. I to nie tylko swoim dzieciom, ale w ogóle wszystkim. Myślisz, że nie masz sobie nic do zarzucenia? To przypomnij sobie ostatnie spotkanie koleżanki i jej dziecka. Pytasz malucha, jak ma na imię (dopiero od niedawna porządnie mówi więc wiadomo – chcesz usłyszeć). Dziecko odpowiada, a Ty? Czy nie powinieneś również się przedstawić? A nie zadawać listę kolejnych pytań (ile masz lat, czy lubisz przedszkole). Dziecko nie zna Ciebie, więc po prostu powiedz, „A ja jestem Zygfryd, kolega Twojej mamy”. A co z nastolatkami? Nie myśl, że nietakty wobec młodzieży to domena jowialnych wujaszków i cioteczek w wieku balzakowskim. Z ręką na sercu się zastanów, czy aby nigdy nie wywołałeś rumieńców u nastoletniej bratanicy pytając ją przy całej rodzinie „czy ma chłopaka”? Czy nie reagujesz na problemy nastolatków śmiechem „hehehe, co to za problemy, chciałbym takie mieć”. Otóż Twój problem z kursem franka jest dla Ciebie tak ważny jak dla Twojej bratanicy fakt, że Piotrek z klasy równoległej przestał jej mówić cześć. Traktujmy młodych poważnie i z zachowaniem zasad etykiety, jeśli chcemy, by oni też mieli dobre maniery.

Odbieranie telefonu

Oczywiście dzwoniący telefon warto odebrać. Jednak nie zawsze robimy to zgodnie z zasadami etykiety. Jeśli jedziesz komunikacją miejską lub pociągiem, staraj się nie rozmawiać przez telefon. Nie to miejsce i czas. Jeśli w trakcie podróżny pociągiem musisz koniecznie odebrać, wyjdź z przedziału i na korytarzu kontynuuj rozmowę. Natomiast w autobusie po prostu powiedz rozmówcy, że oddzwonisz jak wysiądziesz. Głośne rozmowy telefoniczne w środkach komunikacji publicznej naprawdę bardzo przeszkadzają pasażerom, a ponadto postronne osoby mogą usłyszeć informacje, których z całą pewnością słyszeć nie powinny. Kolejnym kłopotem z telefonem jest odbieranie go przy stole. Nigdy, przenigdy nie rozmawiamy przez telefon w trakcie wspólnego posiłku. Jeśli koniecznie musisz odebrać telefon i sprawa nie może czekać, przeproś pozostałych i wyjdź do innego pomieszczenia.

Podsumowując: każdemu z nas zdarzają się wpadki, drobne lub całkiem spore. Ale im więcej będziemy wiedzieć o zasadach etykiety w życiu towarzyskim i zawodowym, tym pewniej będziemy się czuć w absolutnie każdej sytuacji.