Dobre maniery nigdy nie powinny ograniczać nas w taki sposób, żebyśmy pozwalali na złe traktowanie nas czy najbliższych nam osób. Dobrze wychowany człowiek to nie osoba, którą można poniżyć bez żadnych konsekwencji, bo skoro jest grzeczny to nic nie zrobi. Nic bardziej mylnego. Dziś więc wpis o tym, jak skutecznie bronić naszych granic i godności nie tracąc klasy.

Nie musisz mieć „dystansu”

Piszę słowo dystans w cudzysłowie, bo nie mam tu na myśli zdrowego dystansu do siebie, lecz zjawisko, o którym pisałam już tutaj. Czym innym są żartobliwe przytyki naszych przyjaciół, a czym innym obrażanie z premedytacją.

Co można zdecydowanie uznać za obrazę?

  • zarzucanie nieuczciwości
  • wyśmiewanie z powodu pochodzenia, rasy, orientacji seksualnej
  • poddawanie w wątpliwość wierności naszej lub partnera
  • wyśmiewanie wyglądu, statusu majątkowego

Oczywiście, podkreślam, nie mam na myśli sytuacji, kiedy żartują sobie bliscy przyjaciele i rozumieją się wzajemnie. Mam na myśli sytuację, kiedy faktycznie poczujemy się dotknięci. Nie mamy obowiązku uśmiechać się miło, kiedy ktoś nas obraża. Możemy takiej osobie zwrócić uwagę, a jeśli to nie skutkuje, mamy nawet prawo wyprosić ze swojego domu bądź opuścić towarzystwo takiej osoby.

Brońmy naszych bliskich

Obserwuję zjawisko, które mnie prawdę mówiąc szokuje – kiedy ktoś, na przykład kobieta, jest przez towarzystwo wyśmiewana, a małżonek kompletnie nie reaguje. W XIX wieku ludzie się z takich powodów pojedynkowali ;) Nie namawiam do tak drastycznych metod, ale brak reakcji jest dla mnie niezrozumiały. Tak samo w sytuacji, kiedy ktoś wyśmiewa partnera/partnerkę w jego/jej nieobecności. Wówczas tym bardziej należy zdecydowanie się sprzeciwić!

Nie bójmy się, że zrobi się niemiło. To właśnie ten lęk sprawia, że nie jesteśmy asertywni. Dobre wychowanie to nie jest brak asertywności.

Obraza „niechcący”

Warto zakładać mimo wszystko, że ludzie mają dobre intencje. Czasem ktoś nas urazi przez to, że powiedział coś bezmyślnie, wyskoczył z głupim żartem, powiedział coś nie w porę. Jeśli się zreflektował i sam przeprosił – zapominamy o sprawie, zdarza się. Jeśli przeprosił, bo powiedzieliśmy, że czujemy się dotknięci – również przyjmujemy przeprosiny. Nie ma sensu generować konfliktów, aczkolwiek jeśli takie sytuacje powtarzają się często, można rozważyć ochłodzenie kontaktów.

Gdy obraża ktoś bliski

Dostałam maila, którego pozwolę sobie w części zacytować, za zgodą autorki.

Cześć, mam trudną sytuację w rodzinie i chciałam się skonsultować. Moja mama nigdy nie przepadała za moim chłopakiem, ale były między nimi w miarę poprawne stosunki. Po ślubie sytuacja się pogorszyła i mama otwarcie się z męża wyśmiewa, najczęściej wtedy gdy go nie ma, ale do niego też potrafi wyskoczyć z głupim tekstem. Staram się zawsze reagować, ale mąż uważa, że powinniśmy zerwać kontakt z mamą. Ja uważam, że mimo wszystko to mama, więc nie powinnam.

Taka sytuacja jest wyjątkowo trudna. Łatwo pozbyć się z otoczenia osoby, z którą nie jesteśmy w bliskich relacjach. Tu jednak mamy do czynienia z matką i mężem – a więc dwiema najbliższymi osobami, jakie mamy na świecie. Nie wiem, na jakiej podstawie teściowa żywi tak dużą niechęć do zięcia, niemniej jednak jej zachowanie jest naganne: wybór córki co do życiowego partnera należy uszanować. Nie trzeba zięcia kochać, jednak nie wolno go obrażać. Nie sugerowałabym całkowitego zerwania kontaktów, jednak optuję za ich znacznym ograniczeniem. Czyli jak najmniej rodzinnych obiadów czy spędzania czasu (a więc okazji do obrażania zięcia). Przy każdej sytuacji kiedy teściowa znów to robi, należy przeprosić towarzystwo i… wyjść. Zapowiedz mamie, że dopóki nie zaprzestanie takiego zachowania, będziesz opuszczać jej towarzystwo, gdyż nie życzysz sobie obrażania twojego męża. Pomyśl o tym, że jeżeli będziecie mieć w przyszłości dzieci, zachowanie teściowej będzie także bardzo niepedagogiczne i będzie podkopywać autorytet ojca.

 

Na koniec przypominam: bądźcie dobrze wychowani, ale gdy na was plują, nie udawajcie, że pada deszcz.