Kiedy wychodzę z domu i czuję, że wyglądam w miarę dobrze, jest kilka rzeczy, które potrafią do reszty popsuć mi nastrój. Są to oczka w rajstopach (dlatego wolę nylony) i odpryśnięty lakier na paznokciach. Choćbym nie wiem jak się starała i nie wiem jakich utrwalaczy używała, szybko okazuje się, że z lakieru zostają nędzne resztki. Takie paznokcie wyglądają na niechlujne, a uwierzcie – odpryśnięty lakier rzuca się w oczy. I psuje humor. Są oczywiście hybrydy, ale mam wrażenie, że po nich paznokcie są w nie najlepszym stanie. Niedawno dowiedziałam się o istnieniu czegoś takiego jak tytanowy manicure. Brzmi pancernie :) W Polsce to wciąż świeżutka nowość i chciałabym poświęcić jej dzisiejszy wpis*.

Tytanowy manicure pojawił się w USA już w latach 90. i szybko zdobył sobie uznanie jako metoda bardzo trwałego zdobienia paznokci bez uszkadzania płytki. Co ciekawe, wcale nie tak wielu producentów oferuje ten produkt i rynek zdominowany jest zaledwie przez dwóch czołowych graczy. Jeden z nich – firma NuGenesis Nails właśnie teraz, bo w lipcu, wkroczyła na polski rynek.  Co bardzo ważne (dla mnie), ten manicure mogę zrobić sama w domu bez ryzyka, że coś zepsuję i bez masakry dokonanej na płytce paznokciowej.

Dlaczego akurat „tytany”?

Tytanowy manicure

Trwałość tytanowego manicure dorównuje hybrydom, ale jest to manicure znacznie prostszy w wykonaniu. Mnie to przekonuje :)

Cały proces zajmuje 30-40 minut, we własnym domu, spokojnie i bez lamp UV. Całość wykonujemy przy pomocy specjalnych proszków i aktywatora.

Jak powstają paznokcie tytanowe NuGenesis?

  1. Na początek delikatnie odsuwamy skórki, paznokcie nieznacznie piłujemy z wierzchu, celem zmatowienia i odtłuszczenia płytki.
  2. Płytkę paznokcia pokrywamy specjalną bazą wzbogaconą o mikroelementy i witaminy, wzmacniające paznokcie oraz zachowujące ich zdrowy wygląd. Bazę aplikujemy w odpowiedniej odległości od nasady płytki.
  3. Paznokcie wkładamy kolejno do pojemniczka wypełnionego drobniutkim pudrem o wybranym wcześniej kolorze. Tu zaczyna się zabawa – gama kolorystyczna pęka w szwach!
  4. Dzięki wcześniejszemu zaaplikowaniu kleistego aktywatora, puder idealnie przykleja się do płytki. Dla zachowania odpowiedniego nasycenia wybranego przez nas koloru, czynność zwilżenia paznokcia aktywatorem, a następnie zanurzenia go w proszku, najlepiej powtórzyć dwa razy.
  5. Na końcu, całość utrwalić należy przy pomocy tzw. utrwalacza (top coat-u).

Tytanowe pudry marki NuGenesis są bezpieczne dla paznokci. W ich składzie znajduje się dwutlenek tytanu, który spotykany również w kosmetykach kolorowych oraz kremach do opalania; polimer akrylowy, służący utwardzeniu płytki oraz kolorowe pigmenty. Całość wzbogacona jest o witaminy (A, D, E) oraz wapń.

Co bardzo ważne, tytanowe paznokcie wyglądają naturalnie, tak jakbyśmy malowały normalnym lakierem, tyle że ten jest o wiele bardziej trwały. Można wykonywać je na płytce naturalne długości i na przedłużonej – to jak przy manicure hybrydowym.  Akryl silnie utwardza i umacnia całość.

I jeszcze bardzo istotna kwestia usuwania manicure. Wiadomo jak jest przy hybrydach – tu jest inaczej. Usuwanie jest bezinwazyjne, więc spokojnie – damy radę :) Wystarczy użyć do tego celu acetonowych kompresów, które rozmiękczą strukturę wierzchniej warstwy paznokcia i z łatwością pozwolą usunąć produkt. Podobnie bezproblemowo prezentuje się także kwestia ewentualnego uzupełniania braków paznokcia.

Podsumowując – tytany to całkiem przekonująca alternatywa dla paznokci żelowych, hybrydowych czy akrylowych.

*Materiał sponsorowany