Dyskusje o dzieciach i ich zachowaniu w miejscach publicznych wzbudzają wiele emocji. Po jednej stronie są osoby zapatrzone w swoje pociechy i żądające od otoczenia akceptacji wszelkich zachowań tychże pociech, a po drugiej stronie – ci, którzy woleliby, żeby przestrzeń publiczna była od dzieci wolna. Prawda oczywiście leży pośrodku. Czy warto uczyć dzieci dobrych manier i czy to nie zabierze im dziecięcej beztroski i spontaniczności? Od razu odpowiadam: tak, warto i nie, nie zabierze :) Tylko trzeba się do tego dobrze zabrać.

Dzieci w przestrzeni publicznej

Minęły już na szczęście czasy, kiedy młoda mama była zamknięta w czterech ścianach. Dziś sporo jest miejsc, w których można pojawić się z dzieckiem. Jednak kochana młoda mamo: jeśli już na wstępie wyznajesz tezę, że „to tylko dziecko, więc mu wszystko uchodzi”, to ten tekst tylko Cię zdenerwuje. Ale może jednak spróbuj przeczytać i się nad tym troszkę zastanowić.

Może zacznijmy od tego, że mały człowiek uczy się od swoich opiekunów prawidłowego zachowania oraz przestrzegania norm społecznych. Ono was, rodziców, obserwuje. Więc to wy jesteście dla niego wyznacznikiem tego, jak należy się zachować.  To duża odpowiedzialność :) Z tego właśnie powodu dość sceptycznie w kontekście nauki zachowania w miejscu publicznym odnoszę się do kafejek dla mam z dziećmi. Rozumiem potrzebę istnienia takich miejsc, jednak zachowania z tych kafejek dzieci potem przenoszą do „normalnych” lokali. Skoro mama pozwalała mi w jednej kawiarni biegać między stolikami i szaleć, to dlaczego w innej mam siedzieć cicho? Tak myśli maluch. Choć bezdzietni i niechętni dzieciom złorzeczą, dziecko musi jednak umiejętność zachowania się w miejscu publicznym nabyć „w terenie”. Warto jednak, żeby „ćwiczenia polowe” nie odbywały się kosztem Bogu ducha winnych ludzi. Nie domagaj się zatem specjalnego traktowania tylko dlatego, że towarzyszy ci rozbrykany kilkulatek.

Czego nie możesz wymagać od kilkulatka w miejscach publicznych?

Jestem całym sercem za tym, by maluchy uczyły się dobrych manier, ale to musi być dostosowane do etapu rozwoju, na jakim aktualnie się znajdują. Nie można więc wymagać od pięcioletniego dziecka, żeby w restauracji, w której jemy obiad, a w której brak atrakcji dla dzieci, malec siedział cicho i nie zawracał głowy. On ma przecież tyle przemyśleń, a poza tym – szybko się nudzi. Więc zanim zaczniesz go strofować, zastanów się, czy nie zapomniałaś o zapewnieniu mu jakiegoś zajęcia, wzięcie kolorowanki do torebki nie jest trudne.

Kilkulatek może i powinien uczestniczyć w naszej rozmowie, kiedy jesteśmy we wspomnianej restauracji. Postaraj się zwracać jednak uwagę na to, by dziecko nie przerywało dorosłym i mówiło dopiero gdy ktoś inny skończy wypowiedź. W żadnym wypadku nie oznacza to jednak, że „dzieci i ryby głosu nie mają” – dzieci jak najbardziej mają, ale starają się nie przerywać rozmówcy. Oczywiście to nie będzie łatwe zadanie, ale bądźcie konsekwentni.

Czego możesz i powinnaś wymagać?

Używania „magicznych słów” – proszę, dziękuję, przepraszam, dzień dobry, do widzenia. Tu może się niektórym rodzicom narażę, ale nie jestem zwolenniczką, by dziecko mówiło do dorosłych na ty. Skoro do pani w przedszkolu mówi „proszę pani”, to tę zasadę stosujemy i do innych dorosłych spoza rodziny.

Od najmłodszych lat można uczyć i wymagać od dzieci dobrych manier. Zaczynamy od grzecznego witania się, żegnania, pozdrawiania sąsiadów mijanych na klatce, uczymy poprawnego zachowania się przy stole. Czy wiecie, że istnieją nastolatki, które nie jadły nigdy nożem i widelcem? Nie dlatego, że nie chciały. Po prostu zawsze ktoś im kroił, dziabał, dokarmiał. Lub w domu nie ma nawet stołu, przy którym latorośl może podejrzeć, jak jedzą rodzice.

Możesz i powinnaś wymagać szacunku dla innych ludzi. Dlatego cokolwiek myślisz o sąsiadce z góry, nie wyśmiewaj się z niej w obecności dziecka. Bo wtedy stajesz się niewiarygodna – najpierw każesz z szacunkiem witać się z sąsiadami, po czym dziecko słyszy, że ta z góry jest taka czy owaka. To nie są sprawy dziecka. Ono nie ma nic wspólnego z Twoimi sporami z innymi ludźmi.

Ponoszenie konsekwencji: jeśli twoje dziecko coś zniszczy albo kogoś skrzywdzi i wina jest ewidentna, nie wykłócaj się. Zapłać za zniszczenia, a jeśli dziecko w jakiś sposób skrzywdziło rówieśnika: niech go przeprosi. Przepraszanie to ważna umiejętność. Nie broń dziecka za wszelką cenę. Ono jest człowiekiem i ma prawo do błędów, ale musi też ponosić (odpowiednio do wieku) ich konsekwencje.

Czy nauka dobrych manier zabiera dzieciństwo?

To bardzo częsty zarzut, bo „dobre maniery” kojarzą się z czymś bardzo sztywnym, gdy tymczasem zasady są nie tylko proste do opanowania, ale i dzięki poznaniu ich dziecko dorasta pewniejsze siebie, zawsze wie, jak się zachować zarówno wobec dorosłych jak i wobec rówieśników. To naprawdę nie oznacza siedzenia z rękami za plecami i stawania na baczność. Naukę dobrych manier można zacząć w formie zabawy, w domu czy w przedszkolu. Można wprowadzić punkty za każde „dziękuję”, za poprawne posłużenie się sztućcami przy obiedzie – możliwości jest bardzo dużo.