Dzisiaj o rękawiczkach, ale konkretnie o damskich i konkretnie w latach 50. w USA. Tym samym rozpoczynam cykl tekstów o trendach w latach 50. Ta jedna dekada była niezwykle interesująca jeśli chodzi o modę. Oddech spokoju po wojnie, a jeszcze przed rewolucją seksualną. Dekada naprawdę fantastyczna i do dziś inspirująca projektantów.

Rękawiczki to część garderoby, po którą sięgamy zwykle w dwóch sytuacjach: kiedy jest nam zimno w ręce i kiedy wkładamy je do wieczorowej sukni. Na co dzień niemal żadna kobieta nie nosi rękawiczek, a szkoda, bo są takie ładne :)

Teraz cofnijmy się w czasie. W latach 50. każda dama posiadała przynajmniej kilka par rękawiczek na różne okazje. Zimą były to rękawiczki skórzane (z różnych rodzajów skóry: cielęcej, owczej, a nawet jeleniej). Na inne okazje bądź w cieplejszych porach roku nosiło się rękawiczki atłasowe, jedwabne i z innych tkanin, także z koronki.

Rękawiczki - 1958 rok

Kiedy dama nosiła, a kiedy zdejmowała rękawiczki?

W latach 50. rękawiczki nosiły przede wszystkim damy w większych miastach. Wkładały je przed wyjściem na spacer, do kościoła, a także kiedy udawały się do restauracji na lunch i kolację. Rękawiczki oczywiście nosiło się również na przyjęcia, podczas wizyt w teatrze lub operze. Czyli tak naprawdę każde wyjście z domu w mieście oznaczało konieczność dobrania rękawiczek do całej reszty stroju. A pamiętajmy, że w latach 50. gdzieniegdzie jeszcze zachował się bardzo stary zwyczaj dobierania stroju do pory dnia: inne sukienki nosiło się do południa, a inne po południu. Zwyczaj przepiękny, ale dziś niewykonalny z racji tego, że pracujemy i nie mamy raczej szans na przebieranie się dwa razy dziennie.

Rękawiczki damy nosiły także w podróży: czy to dalszej – kolejowej czy w mieście w środkach komunikacji zbiorowej. I to akurat całkiem sensowne i higieniczne rozwiązanie, bo jak sobie wyobrażę skąd i jakie bakterie znajdują się na uchwytach w autobusach to… sami wiecie.

Rękawiczki oczywiście czasami należało zdjąć. Przede wszystkim trzeba było to uczynić przed jedzeniem. W restauracji dama zdejmowała najpierw płaszcz (z pomocą swojego towarzysza), pozostając w rękawiczkach i w kapeluszu. Rękawiczki zdejmowała dopiero kiedy już usiadła przy stole. Długie rękawiczki, będące częścią wieczorowej kreacji, miały najczęściej zdejmowaną górną część, którą można było wsunąć do specjalnego otworu na wysokości nadgarstka. Wówczas palce były odsłonięte. Pozwalało to damie swobodnie pić drinka czy zapalić papierosa bez konieczności ściągania rękawiczek. Przy stole należało je jednak zdjąć.

Dama nigdy natomiast nie zdejmowała rękawiczki podczas powitania.

Kolory, fasony, dodatki

Rękawiczki, 1957 rok

Uniwersalnym kolorem rękawiczek był beż. Czarne (i długie białe) były uznawane za bardziej eleganckie i wieczorowe, niż codzienne. Można było nosić zarówno rękawiczki w kolorach kontrastujących z resztą stroju jak i w tym samym kolorze co rękaw. Krótkie rękawiczki uznawane były za codzienne, noszono je więc na zwykłe wyjścia oraz na spotkania nieformalne. Długie zarezerwowane były na większe okazje, na przyjęcia, uroczyste kolacje czy wyjścia do teatru.

Na rękawiczkę można było założyć bransoletkę i wyglądało to (nadal zresztą wygląda) bardzo elegancko. Natomiast zakładanie pierścionka na rękawiczkę uznawano za wykroczenie przeciwko dobremu smakowi.

W następnym odcinku – buty w latach 50. :)