Dziś pozaciągamy się dymem. Palenie papierosów nie jest może już tak bardzo modne jak kilkadziesiąt lat temu, niemniej każdy z nas zna przynajmniej jednego palacza. Warto wiedzieć zatem, jak te kwestie porządkuje etykieta.

Zwracanie uwagi palaczowi

Palaczowi należy zwrócić uwagę, jeśli pali w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Nie należy jednak go pouczać na temat szkodliwości palenia i jego konsekwencji. Nie mam tu na myśli rzecz jasna przyjacielskiej pogawędki z bliską osobą, a raczej pouczanie kogoś mniej nam znanego lub też publicznie. Palenie to pewna słabość charakteru i warto z tym walczyć, ale jednak należy uszanować cudzy wybór nawet jeśli obiektywnie jest on szkodliwy.

Palacz w naszym domu

Pamiętacie czasy, kiedy paliło się wszędzie? W biurach, domach, w restauracjach. Były to takie czasy, kiedy prawdopodobieństwo, że ktoś spośród gości jest palaczem było bardzo wysokie. Dlatego gospodarze, nawet jeśli sami nie palili, często mieli w domu papierosy dla gości. Jak to wygląda dziś? Coraz rzadziej palimy w naszych własnych domach i nie pozwalamy palić również gościom. Zajrzałam do kilku książek z zakresu dyplomacji i etykiety, bo chciałam się przekonać, jak wygląda sprawa z bardzo popularnym dziś wyganianiem palących gości na balkon/klatkę schodową. Otóż wygląda to tak, że jeśli zapraszamy palaczy do domu na dłuższą wizytę (np. imieniny) to jest taka opcja, że zapewniamy im jakieś miejsce, w którym mogą zapalić. Nie polecam balkonu z kilku względów. Pierwszy to dyskomfort związany z zimnem. Drugi to dobro pozostałych gości. Bywałam na takich uroczystościach, gdzie palacze stadnie wychodzili na balkon a w pomieszczeniu zostawały dwie osoby (bez gospodarza, bo ten był na balkonie). Osoby niepalące czuły się wykluczone, a gospodarz towarzyszył palaczom na balkonie bo albo sam palił, albo czuł się zobowiązany dzielić z nimi dyskomfort ;) W każdym razie było to dość niefortunne wyjście. Innym jest po prostu zakaz palenia. Nie musimy o nim informować – palacz powinien zaczekać na propozycję zapalenia od gospodarza, a jeśli ten nie podejmuje tematu, to znaczy, że w tym domu się nie pali. Nie ma w tym nic złego: palacz powinien albo wytrzymać, albo wizytę skrócić i zapalić po wyjściu. Zdaję sobie sprawę, że wielu znawców etykiety oburzy się mówiąc, że potrzeby gości palących powinny być uwzględniane. I ja się z tym zgadzam, lecz pamiętajmy, że większość z nas dysponuje niewielką powierzchnią lokalową. Jak rodzina z dziećmi w typowym M-3 ma podczas imienin wyodrębnić palarnię? W każdym razie sądzę, że lepszy zakaz palenia niż wychodzenie na balkon/klatkę schodową.

Kiedy nie palimy?

Nie wypada palić przy kobietach ciężarnych oraz przy dzieciach. W towarzystwie osób niepalących w ogóle zawsze warto spytać, czy możemy zapalić. W tej sytuacji asertywny niepalący może spokojnie powiedzieć: „Jeśli można, wolałabym nie. Źle reaguję na dym tytoniowy”. Lub można pozwolić, jeśli palenie w naszej obecności nam nie przeszkadza. Nie palimy wchodząc do cudzego domu, jak również nie witamy się z papierosem w ustach (James Dean był tylko jeden :) )

Niepalący dżentelmen z palącą damą

Jeśli mężczyzna spotyka się z palącą kobietą, warto by miał przy sobie zapalniczkę by mógł jej służyć, jeśli chciałaby zapalić. Dobrze byłoby również, gdyby towarzyszył jej kiedy idzie do palarni w lokalu publicznym (bar, restauracja etc.). Tyle mówi o tym etykieta towarzyska, ale oczywiście wiele zależy od indywidualnych ustaleń i zasad. W każdym razie byłoby miło, gdyby panowie takie zachowania przejawiali.

Co z e-papierosami?

E-papierosy uchodzą za niewinne odpowiedniki prawdziwego tytoniu, jednak pamiętajmy, że one nie są niewyczuwalne dla otoczenia. Ja na przykład na niektóre zapachy e-papierosów jestem bardzo wyczulona. Uważam, że nie powinno się używać ich w miejscach z zakazem palenia, a w towarzystwie warto spytać, czy możemy skorzystać.

 

PS Nie palę, ale zdarzało mi się, więc to nie są tylko teoretyczne rozważania :)