Długo czekałam na rozpoczęcie Projektu Lady. Miał się rozpocząć wiosną, ale emisja dopiero od wczoraj. Ciekawe, czy start emisji w wakacje wpłynie na oglądalność… No ale mniejsza z tym, ważniejsze jest to, co tam zobaczyłam i czy to było (w mojej jakże subiektywnej opinii) dobre.

Dla niezorientowanych: formuła programu polega na tym, że uczestniczki – dziewczyny bez znajomości podstawowych choćby zasad etykiety i dość rozrywkowe udają się do domu (tu: pałacu), gdzie pod okiem ekspertek od etykiety i pod troskliwym okiem Małgorzaty Rozenek mają nauczyć się jak być damą. Całość jest oczywiście wyreżyserowana, a kontrast między uczestniczkami a ekspertkami – zamierzony. Jednak, co ze smutkiem przyznaję, takie dziewczyny jak w tym programie widuję na co dzień na ulicy.

Plusem programu na pewno jest obecność szanowanych ekspertek: Tatiany Mindewicz-Puacz i dr Ireny Kamińskiej-Radomskiej. Bałam się, że na potrzeby programu ekspertką zostanie Małgorzata Rozenek. Nic do niej nie mam, ale jednak dobrze, że w programie znalazły się prawdziwe znawczynie tematu.

Spodziewałam się, że program zostanie skrytykowany, bo często kwestie związane z etykietą są uznawane za ograniczające, za kajdany, które przeszkadzają „być sobą”. A że w dodatku etykieta towarzyska narzuca pewne zachowania w zależności od płci, to dochodzi do tego oskarżenie o seksizm (ja się z tym nie zgadzam…) Tymczasem niejednokrotnie pisałam o tym, i tak samo stwierdziły obecne w programie ekspertki, że znajomość zasad savoir-vivre pomaga wzmocnić właśnie pewność siebie, pomaga poradzić sobie w trudnych sytuacjach. Te zasady nie ograniczają, a pomagają zjednać sobie innych ludzi, wywierać pozytywne wrażenie i czuć się zawsze na swoim miejscu. Krytycy zarzucają, że panie prowadzące krytykowały wchodzące do pałacu, wyzywająco ubrane dziewczęta. W tej kwestii i ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem, że program jest wyreżyserowany i taka jest jego konwencja, a z drugiej strony – takie ostentacyjne „obcinanie wzrokiem” i protekcjonalne komentarze nie są zachowaniem, które przystoi damie nawet jeśli wymaga tego formuła programu. 

Nawet wczuwając się w rolę nauczyciela czy przewodnika, dama nie powinna się tak odnosić do drugiej osoby, bo w mojej opinii to oznacza brak szacunku, a ten okazujemy każdemu, nawet jeśli jeszcze nie zna zasad savoir-vivre :)

Jednak zapewne taki był zamysł twórców programu, by zestawić ze sobą dwa światy: jeden to rozrywkowe, imprezowe dziewczyny bez szczególnej ogłady, a drugi – chłodne i profesjonalne „guwernantki”.

Niewątpliwą zaletą „Projektu Lady” jest przybliżenie zasad etykiety towarzyskiej szerszej publiczności. Zawsze istnieje jakaś szansa, że ktoś się czegoś nauczy, nawet jeśli miało by to być tylko prawidłowe odkładanie sztućców i właściwe powitanie. Jednak ja sądzę, że polska publiczność program przyjmie źle. Mam przeczucie, że zostanie odebrany jako ograniczający swobodę, a tak naprawdę to wielu widzów zobaczy w programie własne zachowania, a krytyki prawie nikt nie lubi. Na polski grunt trzeba by było jednak troszkę zmodyfikować formułę, żeby się przyjęła. A już na pewno, droga telewizjo TVN, nie należy rozpoczynać takich programów w czasie wakacji!

Ja program będę śledziła z zainteresowaniem. Komentarze w związku z nim również. A Wy? Podobało się Wam czy przerost formy nad treścią?