Odchudzanko w toku, nawet zeszło parę kilogramów, więc z tej okazji wpis o rzeczach, które jemy, bo rzekomo są zupełnie niegroźne dla naszych wspaniałych sylwetek. A są, tylko się czają i tuczą incognito. No to zaczynamy!

1. Soki z kartonu

Absolutny hit wśród tuczących tajniaków. Soki z kartonu wyglądają na niesamowicie zdrowe, w dodatku te 100% są bez cukru, więc w czym problem? Poza tym są płynami, a na diecie trzeba pić. Jednak litr takiego soku (a potrafimy w upalny dzień wypić nawet duszkiem) może zawierać nawet kilkaset kalorii. Są to soki wykonane z przecieru, często dodawany jest do nich także syrop glukozowo-fruktozowy (o nim będzie osobna notka, bo niestety zasłużył sobie). Soki są podstępne bo pijąc nie odczuwa się spożytych kalorii, a biodra rosną…

2. Musli i płatki typu „fitness”

Kobiety są podatne na przekaz reklamowy i jak widzą napis fitness, biegną i kupują. Tak właśnie jest z musli i płatkami. W przeważającej większości są one szczodrze słodzone, a z reguły zalewamy je mlekiem i mamy w konsekwencji niezłą bombę pełną pustych, bezwartościowych kalorii. Płatki „fitness” bywają oblane…. czekoladą, więc same sobie odpowiedzcie, czy to faktycznie takie „fit”.

3. Paluszki

Machinalnie chrupane przed komputerem i na imprezach. Takie małe, no i z ciasta ;) A tu czai się prawie 400 kcal w zaledwie 100 gramach! W dodatku mnóstwo soli i sam syf, więc radzę odstawić, jako i ja zrobiłam.

4. Jogurty owocowe

Kolejna zmyła, bo przecież jogurt jest zdrowy. Owszem, ale ten naturalny bez „wsadów owocowych”. Jogurty owocowe są raczej „o smaku owocowym” i zawierają naprawdę dużo cukru. Podobnie jak wszelkie danonki (tak drogie mamusie, tak) i inne desery. Jogurt naturalny faktycznie może wykrzywiać twarz przy jedzeniu, toteż polecam wkrojenie do niego ulubionych owoców oraz dosłodzenie w razie potrzeby odrobiną miodu. Uważajcie też na jogurty naturalne z napisem „łagodny smak” – odnalazłam w jednym z takowych CUKIER.

5. Sałatki

Tak, one też. Ale nie same z siebie, a dressing, którym sobie je polewamy. Tak więc pozbawcie sałatkę sosu albo zamieńcie go na chudszy, np. na bazie jogurtu naturalnego. Aha, jak robimy sałatkę z kebabem to i bez dressingu robimy sobie źle.

6. Wegetariańskie jedzenie

Nie wiem czemu w opinii większości ludzi wege jedzenie nie tuczy. Bo jak coś nie ma mięsa, to nie ma kalorii? Niestety tak nie jest, Wegetariański obiadek może tak samo tuczyć jak schaboszczak: tu też bywają panierki, tłuste sosy i smażenie na głębokim tłuszczu. Wegetariańskie żarcie nie równa się dietetczne żarcie, Nad czym ubolewam, bo dobry kotlet sojowy nie jest zły!

7. Gotowe kanapki ze sklepu

Zmora korposzczurków kupujących kanapki w sklepie czy bufecie. Możecie być na 90% pewni, że jest w nich (w kanapkach, nie w korposzczurkach) mnóstwo majonezu, a szynka nie leżała nawet obok mięsa. Majonez czym jest, każdy wie: istną kaloryczną masakrą piłą łańcuchową. Nie polecam.