Dzisiaj notka inspirowana wpisem w mojej facebookowej grupie (zapraszam do zapisania się). Punktualność – dlaczego jest tak ważna, dlaczego nie należy przychodzić ani za wcześnie ani zbyt późno i ile ma trwać wizyta? Nadal jest to problem, z którym stykamy się na gruncie zawodowym i prywatnym i to pomimo że mamy smartfony z kalendarzem, mamy internet i wszelkie dobra, które powinny całkowicie wyeliminować niepunktualność z naszego życia.

Punktualne przyjście na spotkanie wyraża nasz szacunek dla drugiej osoby. Dobrze wychowany człowiek nigdy bez istotnego (naprawdę istotnego) powodu się nie spóźnia. Ta zasada wydaje się jednak niektórym przestarzała, sądząc po tym, z iloma spóźnialskimi ludźmi stykamy się na co dzień. Co gorsza, nie czują się oni zażenowani i często nie widzą problemu w tym, że inni na nich czekają.

Pamiętajmy o tym, że spóźniając się, możemy zostać odebrani jako osoba roztargniona, nieprofesjonalna, niezbyt godna zaufania. Notoryczni spóźnialscy nie rokują na dobrych partnerów biznesowych, a i w sytuacjach prywatnych spóźnianie się jest kłopotliwe dla naszych bliskich.

Jak walczyć z niepunktualnością?

Przede wszystkim na początku zdiagnozuj przyczyny spóźnień. Najczęstsze z nich to korki i inne problemy komunikacyjne, a także to, że się nie umiemy „wygrzebać” i zwlekamy z wyjściem. Bywa i tak, że nie zastanawiamy się nad tym, jak nasze spóźnienie może zostać odebrane przez drugą osobę.

Dokładnie sprawdź trasę i miejsce spotkania. Nie czekaj do ostatniej chwili ze sprawdzeniem, jak dojechać czy też jaki środek komunikacji wybrać. Zaplanuj to wcześniej, bo jak wiadomo, remonty, objazdy i zmiany tras to nie jest rzadkość w polskich miastach.

Dolicz sobie kwadrans zapasu. Serio, to nie boli. Bądź na miejscu trochę wcześniej (ale nie wchodź, o tym za chwilę!). Nawet rano da się to zrobić. Ten zapas będzie na ewentualne nieprzewidziane okoliczności po drodze, a jeśli zjawisz się wcześniej to poczytasz maile, pograsz w Candy Crush albo pójdziesz na spacer.

Noś zegarek! Telefon to nie to samo, zegarek mamy zawsze na oku i łatwiej kontrolować czas. Przy okazji zyskujemy elegancki dodatek do naszej stylizacji.

Przypomnienia, alerty. Używaj ich, żeby nie zapominać o spotkaniach i nie biec na nie na ostatnią chwilę.

Nie przychodź za wcześnie

Niektórzy uważają, że skoro już są na miejscu, to mogą wejść. Nic bardziej mylnego i to zarówno w sytuacjach biznesowych, jak i prywatnych. Jeśli chodzi o biznes, to pamiętajmy, że osoba, z którą jesteśmy umówieni, może ma jeszcze poprzednie spotkanie, może przerwę, a może przygotowuje się do spotkania z nami. Nie bez znaczenia jest także fakt, że małe i mikro firmy nie zawsze dysponują odpowiednimi warunkami do tego, żeby można było zaczekać.

Przychodzenie z wizytą prywatną zbyt wcześnie nastręcza gospodarzom kłopotu: być może czynią ostatnie przygotowania do wizyty. Jeśli więc jesteś w okolicy, postaraj się pospacerować i przyjść o wyznaczonej porze. Czy można się spóźnić nieco na wizytę towarzyską? To zależy: jeśli jest to uroczysty obiad czy kolacja, to absolutnie nie. W końcu wszyscy będą czekać na nas z rozpoczęciem posiłku, a tego nie chcemy. Jeśli natomiast zaproszeni jesteśmy na imprezę, to możemy podejść do tego luźniej – ale też nie przesadzajmy i nie zjawiajmy się po dwóch godzinach.

Kiedy najlepiej wyjść?

Jeśli przychodzimy na kawę czy herbatę do kogoś, z kim nie jesteśmy w zażyłych relacjach, wizyta nie powinna przekraczać godziny. Dawniej wręcz zalecano, by pierwsza wizyta u kogoś trwała do pół godziny. Na pewno nie należy jej przeciągać zbyt długo nawet jeśli gospodarze nas zatrzymują – mogą przecież tak mówić z grzeczności.

Bezwzględnie należy wyjść jeśli widzimy, że gospodarze są zmęczeni, ktoś szykuje się do spania, mają małe dziecko lub czujemy w powietrzu jakiś konflikt. Należy również unikać dłuższych wizyt w tygodniu – gospodarze chcą zapewne wypocząć przed dniem pracy.

Z kolei z dłuższego przyjęcia warto wyjść wtedy, kiedy ostatni poza nami goście zaczynają się zbierać. Lepiej nie zostawać na końcu i sprawiać gospodarzom kłopot. Nie wyrzucą nas zapewne, ale może chcieliby już odpocząć? Miejmy oczy i uszy otwarte.

O przyjmowaniu gości przeczytacie tu, a o zasadach rozsadzania przy stole tu.