Weszłam sobie rano na Facebooka, i z powodów rozrywkowych i zawodowych, bo zajmuję się m.in. social media. Trzeba dodać, że zajmowanie się tym uchodzi w oczach wielu za niewiele warte, bo „każdy to potrafi”. Dzisiejszy poranek pokazał, że z całą pewnością nie każdy.

No więc wchodzę na fejsa, a tam na profilu popularnego programu Pytanie na Śniadanie widniał taki oto post okraszony grafiką, dodajmy, że nie autorską a wziętą z serwisu oferującego treści dla osób z dość prymitywnym poczuciu humoru. Post wyglądał tak:

pnś

Jak widać poczucie humoru godne pana Zdzisia z miejscowej mordowni. Zawrzało, bo ludzie słusznie zauważyli, że telewizja opłacana przecież z naszych środków powinna wykazywać się jednak wyższym poziomem i tego typu „dowcipasków” nie serwować.

Co zrobiła telewizja po kilku godzinach?

(Prawie) wszystko źle. Usunęła post – to akurat dobrze, bo nie powinien tam się w ogóle pojawić. Czekałam na jakieś oświadczenie, że przepraszamy, wyrażenie solidarności z otyłymi i zapowiedź odcinka, w którym ktoś znany o pokaźnym rozmiarze będzie rozmawiać o dyskryminacji.

Nie mam pojęcia, kto zajmuje się teraz PRem TVP, ale najwidoczniej nikt kompetentny. Na profilu PnŚ nie tylko nie pojawiło się oświadczenie, ale osoby dopytujące się o to dostawały blokadę komentowania. Spotkało to także mnie oraz dwa moje fanpejdże.

Niespecjalnie brakuje mi możliwości komentowania akurat na profilu PnŚ, bo nie jestem targetem tego programu, ale tak się nie robi w social media. Social media to rozmowa. Dialog. To nie przesłanie informacji prasowej. To umiejętność przyznania się do błędów. Gdyby PnŚ szybko przeprosiło za jakiegoś stażystę i nie kasowało, a odpowiadało na komentarze, sprawa szybko rozeszłaby się po kościach.

A tak PnŚ zapisze się złotymi zgłoskami w poradniku: jak NIE działać w social media.