Powieść Izabeli Jagosz przeczytana już jakiś czas temu, ale zbierałam sobie wnioski na jej temat, żeby o niej opowiedzieć. Jeśli jednak spodziewacie się literatury kobiecej, gdzie fabuła jest prosta i przewidywalna to… zawiedziecie się na „Uczulonej na wino”. Wydawało mi się, że będzie to po prostu powieść o miłości, ale znalazłam tam jednak sporo więcej – w tym ważny problem, który autorka nam uzmysławia, a o którym za chwilę.

Bohaterką powieści jest Iga – kobieta w średnim wieku, z ustabilizowanym wydawałoby się życiem. Wymęczona pracą w korporacji wiedzie żywot samotnej mamy. Dzieci bohaterki są na uboczu fabuły, więc nie będę poświęcać im uwagi, koncentrując się na Idze.  Bohaterka poznaje na autostradzie mężczyznę, dla którego całkowicie traci głowę. Decyduje się rzucić dotychczasowe życie i pracę aby u boku nowego partnera, zwanego Prezesem rozpocząć nowy etap. Już to lekkomyślne posunięcie zwiastuje kłopoty, lecz nie od razu. Na początku związek Igi i Prezesa jest idealny, a przynajmniej takie robi wrażenie. Nierozłączni, zakochani, szczęśliwi i bajecznie bogaci. Bajka, prawda?

Szybko jednak okazuje się, że idealny Prezes wcale nie jest doskonały. Okazuje się, że jest mistrzem stwarzania pozorów, a tak naprawdę jest skrajnie egoistycznym manipulantem, wampirem energetycznym i człowiekiem stosującym przemoc psychiczną. Bardzo wyrafinowaną zresztą.

Tu chciałabym się zatrzymać, bo zachowanie Prezesa wobec Igi jest moim zdaniem najważniejszym elementem tej powieści. Przemoc psychiczna, manipulowanie i szantaż emocjonalny stają się codziennością. Bohaterka z czasem traci wszystkie swoje pasje, nie ma przyjaciół, bo całe jej życie koncentruje się wokół Prezesa i spełniania jego zachcianek. Iga, jak wiele kobiet, dla miłości jest w stanie poświęcić samą siebie i swoją indywidualność. Znacie to? Bo ja tak. Ile już widziałam koleżanek, które po ślubie przestają się widywać z dawnymi przyjaciółmi, bo teraz są żonami i mają „inne priorytety”. Mamy XXI wiek, ale jednak wiele z nas tkwi w przekonaniu, że związek jest najważniejszy i należy dla niego poświęcić wszystko. Wracając do Prezesa to ten oczywiście pasji nie zaniedbuje. Poluje i zajmuje się innymi „męskimi” rozrywkami. Iga jest jego prawą ręką, mam wrażenie, że gdyby mogła, to nawet do toalety chodziłaby za niego. Miłość przeradza się w toksyczną relację i uzależnienie.

Iga spostrzega, że większość jej i Prezesa kolegów zamienia dotychczasowe partnerki na młodsze dziewczyny. Ma jednak nadzieję, że Prezes nie będzie jednak taki jak inni. Jak się potem okazuje – poważnie się myli.

Życie Igi zmienia się, kiedy postanawia jednak rozstać się na jakiś czas z Prezesem. Podczas wakacji spędzanych z córką w Grecji poznaje nowych przyjaciół, przy których znowu czuje, że żyje. Na horyzoncie pojawia się również nowa, tym razem bardziej rozsądna, miłość.

Muszę jednak przyznać uczciwie, że niekiedy byłam zmęczona lekturą. Ale wynikało to raczej z faktu, że irytowała mnie sama Iga już od tej szalonej decyzji rzucenia pracy dla nowo poznanego faceta. Aż miałam ochotę wejść tam do akcji i powiedzieć, żeby się ogarnęła :)

Bardzo podoba mi się w tej książce to, że bohaterowie są osobami zamożnymi. Dlaczego? Bo wciąż panuje obiegowe przekonanie, że ludzie majętni nie mają żadnych problemów, a przemoc w ogóle się tam nie zdarza. Nie do końca wiem, gdzie tę powieść umieścić. Trochę dramat, trochę romans. Jeśli lubicie tego rodzaju literaturę – polecam. Jeśli nie – też zróbcie podejście, ja jestem „kryminałowa”, a jednak dobrze oceniam.

Wpis powstał we współpracy z wydawnictwem Czerwona Szpilka