Za niecały miesiąc rozpocznie się rok akademicki, więc mam coś dla studentów – przede wszystkim tych rozpoczynających pierwszy rok swojej wyższej edukacji.


Zanim przejdę do tematu, chciałabym napisać trochę o powodach powstania tego tekstu i niejako wytłumaczyć się przed moimi czytelnikami-studentami. Absolutnie nie jest moim zamiarem protekcjonalne szyderstwo ze studenckich gaf. To nie jest wpis „beka ze studentów”. Niemniej rozmawiałam przed napisaniem tekstu z kilkoma znajomymi wykładowcami i to wcale nie konserwatywnymi. Wszyscy zgodnie twierdzą – jest coraz gorzej. Głównym problemem jest to, że studenci często traktują studiowanie jako kolejny, obowiązkowy etap edukacji. Wciąż czują się jak w szkole, a otoczenie traktuje ich jak osoby niepełnoletnie. Wykładowcy, z którymi rozmawiałam, skarżą się przede wszystkim na to, że studenci nie potrafią poradzić sobie z procedurami uczelnianymi, odpowiadają arogancko, spóźniają się znacznie dłużej niż przepisowy kwadrans, a do profesora potrafią w e-mailu napisać „Cześć”. A jeśli na maila wysłanego o 22 wykładowca nie odpisze rano następnego dnia, mają pretensje. Kolejną kwestią są… rodzice. A konkretnie ich interwencje w sprawie dorosłych dzieci. O wysyłaniu zdjęć z filtrami ze Snapchata do legitymacji słyszała chyba cała Polska. Drodzy studenci – ja naprawdę was lubię, sama czuję się bardzo młodo i na młodych falach nadaję. To, że zachowujecie się tak a nie inaczej nie wynika z waszej złej woli – to znaczy ja tak sądzę :) Po prostu przestańcie traktować studia jak szkołę z obowiązkiem edukacji. Mam dla was zwięzły poradnik, dzięki któremu poradzicie sobie na uczelni i będziecie cieszyć się opinią ludzi dobrze wychowanych.

Jak zwracać się do wykładowców?

Pamiętaj o tym, by wykładowcę tytułować poprawnie. Przed rozmową upewnij się, czy jest to magister, doktor czy profesor. Do magistra (zazwyczaj prowadzą ćwiczenia) obowiązuje zwracanie się „Proszę pani”, „Proszę pana”, chyba że na uczelni panuje zwyczaj tytułowania per „panie magistrze”. Idąc wyżej, jest już łatwo: „panie doktorze”, „panie profesorze”. A co z doktorem habilitowanym? Jest to stopień wyjątkowy, bo mówiąc „panie doktorze” zaniżymy jego dokonania, zatem zwracamy się „panie profesorze”, a nie „panie doktorze habilitowany”. Do prorektora czy prodziekana zwracamy się „panie rektorze”, „panie dziekanie”.

E-maile do wykładowców

E-mail do wykładowcy należy napisać w formie oficjalnej, bo nawet najbardziej przyjazny wykładowca wciąż nie jest twoim kolegą. Piszemy zatem „Szanowny Panie (tu tytuł naukowy)”, a wiadomość kończymy formułą „Z poważaniem”, lub „Łączę wyrazy szacunku”. E-maili nie kończymy słowem „pozdrawiam” i nie zaczynamy od „witam”. Pamiętaj o tym, by oficjalne e-maile pisać zawsze z adresu zawierającego imię i nazwisko lub inicjał imienia i nazwisko. Zadbaj o to, by wiadomość do wykładowcy zawierała konkretny tytuł. Zamiast pisać w temacie „Moje zaliczenie” napisz „Termin zaliczenia z logiki, filologia angielska rok 2” – chodzi o to, by temat od razu mówił, o jaką sprawę chodzi. W e-mailach do wykładowców nie używaj emotek ani gifów. Zostaw je do korespondencji ze znajomymi.

Jeśli z wykładowcą, za jego zgodą, korespondujesz na Facebooku, nie pisz do niego per „ty”, chyba że sam wyjdzie z taką inicjatywą. Przejście na ty zawsze inicjuje osoba ważniejsza w hierarchii.

Pukanie do drzwi

Niestety wielu studentów zapomina o tym. Zawsze pukaj do drzwi gabinetu wykładowcy czy rektora i czekaj, aż usłyszysz zaproszenie do wejścia. Pukanie i wtargnięcie bez czekania na zaproszenie to poważna gafa.

Podczas dyżuru wykładowcy dopuszczalne jest zapukanie i wejście oraz dopytanie, czy profesor może nas przyjąć. Jednak ja jestem za tym, by czekać aż usłyszy się zaproszenie do wejścia.

Podania

Podczas studiów z pewnością będziesz czasem pisał różnego rodzaju podania. Niekiedy uczelnie mają odpowiednie formularze, ale czasem trzeba coś napisać samodzielnie. Podanie powinno mieć datę, adresata (to ważne, do jakiego dziekana piszesz), jasno sformułowaną treść oraz odręczny podpis.

Rodzice…

Nie sądziłam, że będę poruszać ten temat w odniesieniu do studentów. Dziś są oni często o wiele bardziej związani emocjonalnie z rodzicami niż przedstawiciele mojego pokolenia. Ma to wiele plusów i z pewnością pomaga w życiu, ale jednak rodziców zostaw poza swoimi uczelnianymi sprawami. Wszelkie sprawy formalne, przekładanie terminów, praktyki i staż załatwiasz samodzielnie, choćby mama wyrywała się, by to za ciebie zrobić. Wykładowcy, z którymi rozmawiałam, twierdzą, że najczęściej rodziców „wysyłają” studenci w sprawach wymagających trudnej konfrontacji. Bo o ile nie ma nic złego w tym, że student leżący ze złamaną nogą poprosi mamę o zwrot książek do biblioteki czy wypożyczenie ich, to już jest coś zdecydowanie nie tak jeśli mama prosi o kolejny termin poprawki lub o miejsce na seminarium.

Spóźnienia

Jeśli spóźniasz się więcej niż kwadrans – nie wchodzisz. Jeśli mniej niż kwadrans – wchodzisz dyskretnie, bez robienia szumu. Jeżeli musisz wyjść wcześniej, uprzedzasz wykładowcę i gdy się zgodzi, opuszczasz salę „po angielsku”, nie żegnając się.

Dress-code

Ubolewam, że dziś tak swobodnie podchodzi się do ubioru formalnego, niemniej pewne zasady wciąż się utrzymują. Pamiętaj, że oficjalny ubiór podkreśla, że dziś jest wyjątkowy dzień i okazja. Dlatego inaczej ubierasz się na spacer z psem, a inaczej na egzamin. Staraj się wyglądać elegancko na egzaminach, a już na pewno nie idź w dżinsach z dziurami i bluzie od dresu.

Praca w czasie studiów

To bardzo dobrze, że pracujesz podczas studiów dziennych. Ale studia dzienne to nie są studia zaoczne. Jasne, że możesz spróbować ustalić z wykładowcą, że zaliczysz ćwiczenia pomimo tego że nie możesz na nich być. Ale on ma pełne prawo się nie zgodzić. Najczęściej wykładowcy są przychylnie nastawieni, ale pamiętaj, że praca zawodowa nie może być wymówką.

 

Na koniec dodam jako ciekawostkę, że jeszcze w latach 50. na polskich uczelniach studenci zwracali się do siebie per pan/pani. Dopiero przy bliższej znajomości przechodzili na ty. A przed wojną w renomowanych liceach nauczyciele do uczniów zwracali się „panno Julio”, „panie Janie”. Bo uważali, że to są praktycznie dorośli już ludzie. Dziś granica dorosłości znacznie się przesunęła.