Co prawda do Świąt został miesiąc, ale powoli zaczynamy wybierać prezenty i planować, gdzie w tym roku spędzimy Wigilię. Jak uniknąć wpadek? Co możemy zrobić, by tym razem świąteczna kolacja nie zakończyła się kłótnią? Krótko mówiąc – poradnik dobrych, świątecznych manier.

Gdy jesteśmy gospodarzami

Na tydzień, a nawet dwa przed Wigilią zapraszamy gości. W imieniu swoim i partnera/współmałżonka mężczyzn zaprasza on, a kobiety – ona, jeśli oczywiście chcemy się stosować do tej zasady, bo w gronie bliskiej rodziny nie musimy być aż tak formalni. Podając gościom godzinę rozpoczęcia najlepiej będzie, jeśli podamy „widełki” – na przykład między 19:00 a 19:30. Wszyscy zaproszeni zdążą spokojnie dotrzeć.

Warto pomyśleć o tym, kto będzie pełnić funkcję „szatniarza”. Jeśli na podorędziu mamy nastoletniego syna lub brata, niech zajmie się pomaganiem gościom w zdjęciu i powieszeniu płaszczy, rozwijaniu kwiatów z papieru etc. Wtedy goście po wejściu do pokoju są witani przez gospodarzy. Jeśli zaś funkcję „szatniarza” pełni gospodarz, niech gość zostanie „przechwycony” przez gospodynię już w pokoju. Pod żadnym pozorem nie nakazujemy gościom zdejmować butów, nie proponujemy kapci. Ponieważ Wigilia to nie jest zwykła kolacja, ubierzmy się bardziej uroczyście i podobnie jak nasi goście, pozostańmy w butach, zamiast w kapciach, które do eleganckich ubrań nie pasują zupełnie i psują cały zamierzony efekt.

Jeśli pośród naszych gości będą rodzice niemowlęcia, zawczasu pomyślmy o niekrępującym kąciku/pomieszczeniu, gdzie malca będzie można przewinąć czy nakarmić.

Gospodyni informuje gości, gdzie mają usiąść. Przy większych przyjęciach namawiam do tego, by rozdzielić osoby na co dzień ze sobą przebywające (pary, małżeństwa) i posadzić je raczej naprzeciw niż obok siebie. Gospodarze siadają naprzeciw siebie na krótszych bądź dłuższych bokach stołu. Jeśli nasza kolacja wigilijna ma być bardzo uroczysta, zarezerwujmy koło siebie po prawej miejsce dla naszych najbardziej honorowych gości (np. najstarszych wiekiem). O rozsadzaniu gości przy stole przeczytać można tu.

Serwowaniem potraw zajmuje się gospodyni (ale starsze dzieci jak najbardziej powinny jej w tym pomóc), a gospodarz zajmuje się napełnianiem kieliszków i szklanek. Gospodarz i gospodyni zajmują się także usuwaniem ze stołu brudnych, niepotrzebnych naczyń i sztućców.

Przy stole nie poruszamy tematów kontrowersyjnych: zostawmy za drzwiami politykę, ciężkie dylematy religijne czy społeczne. Nie ten czas i nie to miejsce. Lepiej zająć się konwersacją na tematy bardziej ogólne i dowiedzieć się, co słychać u dawno nie widzianych bliskich. O small talk można przeczytać tu.

Gdy jesteśmy gośćmi

Kiedy zostaniemy już zaproszeni na wigilijną wieczerzę, koniecznie trzeba spytać, czy należy jakoś pomóc: na przykład przygotować jakąś potrawę i przynieść ją ze sobą. To piękna tradycja i warto ją pielęgnować. Na kolację się nie spóźniamy, bo jest to bardzo niegrzeczne, szczególnie w takim dniu. Zanim zjawimy się na Wigilii, zazwyczaj wiemy, kto tam będzie. Tym razem więc zastanówmy się wcześniej nad życzeniami. Zamiast wypowiadanego na jednym wydechu „zdrowia, szczęścia, pomyślności”, złóżmy każdemu życzenia odnoszące się do jego osoby. Składając życzenia możemy jednak też popełnić nietakt, na przykład życząc komuś rychłego powiększenia rodziny (a być może para nie może mieć dzieci). Uważajmy zatem, żeby nie urazić bliskich nam przecież ludzi.

Prezenty otwieramy od razu po otrzymaniu. Zabieranie z przyjęcia nieodpakowanych prezentów jest bowiem niegrzeczne – ktoś się przecież postarał i chciał nam sprawić przyjemność.

Nie przeciągajmy naszej wizyty w nieskończoność, chyba że planowane jest wspólne wyjście na pasterkę. Jeśli nie – po kolacji, cieście i herbacie/kawie – zacznijmy zbierać się do domu.

Mam nadzieję, że tegoroczne Święta będą u Was piękne, uroczyste i pozbawione nerwów i stresu.