W reklamach wszystkie rodziny cieszą się wspólnie spędzonym czasem. Nikt się nie kłóci, nikt nie obraża, po prostu sielanka. Niestety w życiu bywa zupełnie inaczej, a rodzina bywa w trakcie świąt przekleństwem, a nie źródłem radości. Jak przetrwać ten czas z klasą?

Ludzie w święta kłócą się z różnych przyczyn. Po pierwsze są zmęczeni przygotowaniami, zestresowani, często niewyspani i przez to drażliwi. Po drugie – spotykają się z dalszą rodziną rzadko i nie umieją się z nią komunikować. Po trzecie – świątecznemu obżarstwu często towarzyszy alkohol. Po czwarte Polakom trudno prowadzić rozmowy na lekkie tematy, uwielbiamy ciężkie i kontrowersyjne. I wreszcie – brakuje kogoś, kto uspokoi towarzystwo i będzie „moderował” dyskusję w razie czego.

Może to zabrzmi trywialnie, ale aby przetrwać ten czas spędzony z niekoniecznie lubianymi wujkami, kuzynami i babciami, należy iść z dobrym nastawieniem. Ustalić sobie w myślach, że nie damy się sprowokować, nie pociągniemy dyskusji, zgasimy w zarodku wścibskie pytania i przejdziemy to z uśmiechem. Nic nam nie da, jeśli pozwolimy kłótni się rozwinąć. Tylko zepsujemy sobie (i innym) humor.

Dobrym sposobem na to, by nie odpowiadać na wścibskie pytania jest odwracanie uwagi od swojej osoby. Pamiętajcie, że większość ludzi lubi mówić o sobie. Wścibska ciocia również. Jeśli więc zapyta o plany matrymonialne, wagę czy orientację seksualną, odpowiedzmy wymijająco i od razu zadajmy pytanie o ciocine sprawy.

Przykład:

–  A masz już w końcu jakiegoś kawalera, tyle lat jesteś biedna sama…

– Ciociu, na razie pozostawię to w tajemnicy, żeby nie zapeszyć. A jak tam wyjazd do sanatorium? Udał się pobyt? Zdrowie dopisuje?

Tu najpewniej nastąpi wywód o zdrowiu, chorobach. NFZ, terminach itd. A my mamy spokój (przynajmniej chwilowo).

 

Ciężko bywa wtedy, jeśli mamy wujaszka, który lubi sypać rubasznymi, a nawet obleśnymi żarcikami. To naprawdę trudne do zniesienia. Warto w takiej sytuacji, by ktoś (np. żona wujka) zwróciła mu uwagę dyskretnie, że przesadza. Jeśli nikt nie zwraca uwagi, musimy to zrobić my, bo bycie osobą dobrze wychowaną nie oznacza tego, że pozwolimy sobie na obrażanie nas czy też na obleśne żarty na nasz temat. Warto więc uwagę zwrócić, ale szybko skierować też uwagę wuja na coś innego, żeby nie ciągnąć dyskusji i nie generować sporu.

Przykład:

–  Oho, ale z ciebie pannica. Masz czym oddychać, gdybym był młodszy, to bym…

– Wujku, wolałabym, żebyś tak do mnie nie mówił. Wiesz, że tego nie lubię. Lepiej spróbuj bigosu, nałożyć ci?

Wujek o ile jest cywilizowany, przeprosi i zacznie jeść bigos, a jeśli to nie podziała, trzymamy się jak najdalej od „strefy zagrożenia”.

Oczywiście każda rodzina jest inna, ale na wszelki wypadek unikamy tematów takich jak:

  • religia
  • polityka
  • zasadność czyjejś diety
  • waga poszczególnych członków rodziny (nie, Wigilia to nie jest czas na mówienie kuzynce, że utyła)

Dajcie znać, jak jest u Was. Zdarzają się kłótnie?