Kiedy ktoś nas spyta czy warto być szczerym, większość z nas uzna to pytanie za co najmniej trywialne. Oczywiście, że warto być szczerym – odpowiemy. Jednak ludzie mają dość często skłonność do mylenia pozytywnej szczerej postawy ze zwyczajnym chamstwem i bardzo mnie to razi, szczególnie w internecie (gdzie jakoś ludzie są odważniejsi). Gdzie przebiega granica?

Nie wiem czy zwróciliście uwagę, jak bardzo niektórzy ludzie szczycą się tym, że „mówią to co myślą” i przy tym chwalą się również tym, jak bardzo nie przejmują się opinią innych. Natomiast ludzi, którzy myślą inaczej określają jako osoby dwulicowe, gorsze niż oni sami – ci „szczerzy”. Najczęściej dziwnym trafem okraszają swoje mądrości memami i cytatami o wątpliwej jakości.

Oczywiście szczerość w relacjach międzyludzkich jest wartością pozytywną. Jak wyglądałyby nasze przyjaźnie czy związki, gdybyśmy nie byli wobec siebie szczerzy? Nie najlepiej, prawda? Należałoby jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy aby na pewno szczerość to „mówienie co się myśli”.

Twoja opinia nie zawsze jest ważna

Pomijając dyskusje, gdzie wypowiadamy swoje poglądy, zwykle w internecie nikt nas nie pyta o opinię na temat: swojego zdjęcia, sukienki, wyglądu, tuszy, dziecka czy sytuacji rodzinnej. Jeśli ktoś wrzuca swoje zdjęcie do internetu, to znaczy, że je akceptuje, że mu się podoba i z jakiegoś powodu chce się tym zdjęciem podzielić. Nawet jeśli na zdjęciu ktoś wygląda niekorzystnie (według nas) to z jakiej niby racji musimy koniecznie o tym napisać w imię „szczerości”? Otóż szczerość nie polega na tym, że nie pytani o zdanie wygłaszamy na czyiś temat negatywną opinię. Niedawno sama pod jednym ze swoich zdjęć zauważyłam komentarz „Mam być szczera czy miła?” i tak naprawdę nie wiedziałam jak zareagować poza ewentualną ripostą, że o opinię nie prosiłam. Skoro ktoś publikuje w sieci swoje zdjęcie, to jemu się podoba, a nam nic do tego.

W tej kwestii naprawdę warto stosować się do zasady: piszemy albo dobrze albo wcale.  Nie, to nie będzie oznaczać, że jesteśmy dwulicowi. To będzie oznaczało takt. Szczerość jest ważna w istotnych sytuacjach życiowych i nie polega na tym, byśmy sprawiali ludziom przykrość dla zasady, bo tak, bo możemy.

Podobnie jest z wyglądem, a w szczególności tuszą .Naprawdę niektórym ludziom wydaje się, że jeśli napiszą (bo zwykle na żywo jakoś się boją) koleżance, że ta jest gruba, to ona nagle schudnie, albo nagle spadnie na nią oświecenie niczym na Buddę i zmieni swoje marne życie bo my, MY! napisaliśmy jej prostacką „prawdę”? Otóż zazwyczaj ludzie grubi mają tego stanu świadomość. I oczywiście, komuś bliskiemu możemy pomóc w zmianach, coś zasugerować z troski o jego zdrowie, ale komunikowanie publicznie, w sieci „ale gruba jesteś” nie jest szczerością, jest chamstwem.

Zwróćmy też uwagę na inną sytuację, w której armia „szczerych do bólu” musi koniecznie się aktywizować. Ktoś wrzuca na Facebooka swoje zdjęcia ślubne, a więc przedstawiające jedną z najpiękniejszych chwil w życiu. Normalny człowiek cieszy się ze szczęścia innych i gratuluje. „Szczery” nie omieszka wytknąć, że sukienka za skromna/za strojna, a panu młodemu to się chyba dobrze powodzi, bo przytył. Ludzie, serio? Naprawdę to jest szczerość? Czy ktoś w ogóle Was pyta o zdanie na temat własnego wyglądu, na temat sukni ślubnej, wagi, czegokolwiek? Nie pyta – to nie komentujcie, chyba że szczerze uważacie, że coś jest ładne czy ciekawe. Jeśli macie napisać negatywną opinię, zastanówcie się PO CO. Bo czy na pewno takim fajnym uczuciem jest satysfakcja z tego, że komuś zrobiło się przykro? No chyba nie.

Albo spójrzcie na inną sytuację, zupełnie w internecie banalną, ale i tam muszą się udzielać „szczerzy”. Autentyczna sytuacja: dziewczyna kupiła buty online i przyszły one z jakimś defektem, wyglądały zupełnie inaczej niż powinny. Większość komentarzy to nie były wcale dobre rady jak przeprowadzić proces reklamacji. Otóż nie – grupa ludzi postanowiła koniecznie napisać, jakie to te buty brzydkie (przecież bez ich opinii zawali się świat, no oni przecież muszą – bo mogą). Fakt, buty też uznałam za niekoniecznie w moim stylu, ale kogo to obchodzi, że ja to napiszę pod postem dotyczącym reklamacji?

Co ciekawe, kiedy wytknie się tym szczerym, że są chamscy czy nietaktowni, reagują emocjonalnie: że nie znosimy krytyki, że jesteśmy nadwrażliwi czy obrażalscy. Ale naprawdę to nie o to chodzi. Nie każdy z nas jest obojętny na przytyki, niektórzy mają kompleksy, a niektórzy po prostu chcą mieć dobry dzień zamiast czytać przykre słowa na własny temat, w dodatku od osób, których o zdanie nie pytali.

Może ktoś mi zarzuci, że wolę się otaczać pochlebcami, ale nie – nie jest tak. Chcę się otaczać ludźmi, którzy potrafią zachować się z klasą. Którzy będą pamiętać, by nie sprawiać bez sensu przykrości innym. Którzy nie będą czuć satysfakcji z tego, że zepsuli mi nastrój albo uderzyli w najczulsze kompleksy. Tak nie robi życzliwy człowiek. Nawet w najbliższych mi osobach cenię to, że krytykę potrafią przekazać taktownie, kulturalnie, a nie po chamsku. I w cztery oczy, na litość boską.

Ja wiem, że ci „szczerzy” deklarują, że oni nic złego nie chcą, że są tacy swojscy, że mówią wprost i że „lepsza prawda niż kłamstwo”. Toteż nie zachęcam, by kłamać. Zachęcam do refleksji, czy aby na pewno musimy koniecznie skrytykować cudzy wygląd, figurę, ubranie, wybór życiowy. Bo najczęściej jednak nie musimy. Piszmy dobrze albo policzmy do 10 i przewijajmy dalej Facebooka.