Odliczanie do urlopu zakończone, w końcu wolność, brak ograniczeń, pełen relaks i wymarzony wyjazd. Nieważne, czy do Międzyzdrojów czy na Majorkę, ważne, że w końcu nadeszła długo oczekiwana chwila. I ta właśnie urlopowa wolność niektórych upaja stanowczo zbyt mocno. Jak przeżyć urlop zachowując klasę, by nie musieć wstydzić się później za siebie?

Pamiętajmy, żeby bez względu na to, gdzie się znajdujemy pamiętać o tym, że wokół nas są inni i nasze zachowanie nie powinno w żaden sposób im przeszkadzać czy psuć nastrój. My mamy wakacje, ale inni też je mają, więc szanujmy ich prawo do spokojnego spędzania czasu.

W pociągu

O tym napisano już chyba wszystko. O kanapkach z jajkiem i kebabie z dworcowej budki jedzonych w przedziale. O rozmowach przez komórkę. O słuchaniu muzyki tak, że pomimo słuchawek reszta pasażerów może śpiewać razem z artystą bo słyszy każde słowo. To ja jeszcze do tej wdzięcznej listy dodam jedną rzecz: nie zdejmujcie butów. Żadnych. Ani sandałów ani trampek. Niektórzy zdają się tym nie przejmować i beztrosko wykładają swoje stopy na siedzenie naprzeciwko, a pasażer obok zmuszony jest je „podziwiać”. Choćbyście mieli najbardziej zadbane i najczystsze stopy, nie zdejmujcie w pociągu butów, chyba że jesteście w wagonie sypialnym.

W pociągach zadziwia mnie coś jeszcze. Otóż niektóre panie uznają podróż pociągiem za idealny moment na piłowanie paznokci. Czynność ludzka i normalna, ale dlaczego akurat w przedziale? Niedawno na taką panią trafiłam i wszystkie odpryski leciały prosto na mnie. Apetyczne to nie było. Grzeczne też nie. Z ciekawych, ale niezbyt przyjemnych pociągowych obserwacji dodam jeszcze ignorowanie własnych znudzonych dzieci, które wszystkim przeszkadzają, zagadywanie ludzi kiedy czytają, śpią albo słuchają muzyki oraz czesanie włosów, które spadają na innych pasażerów (od tego jest łazienka: jaka jest taka jest, ale lustro zwykle ma).

W hotelu

W hotelach typowo wakacyjnych często można spotkać imprezowiczów. A ściany hoteli są często cienkie jak karton. Czasem zdarzało mi się przebywać w gronie takich imprezowiczów i zawsze kiedy próbowałam im uzmysłowić, że nocne hałasy mogą przeszkadzać innym to słyszałam nieśmiertelny argument „Przecież są wakacje, WYLUZUJ”. Nie mam nic przeciwko luzowi, ale mam jednak na uwadze, że w hotelu są też ludzie, którzy chcą się wyspać, którzy mają małe dzieci albo chcą po prostu się zrelaksować bez akompaniamentu śmiechów i okrzyków sąsiadów z pokoju obok. Więc to, że w hotelu nie mam ochoty na nocną libację nie znaczy, że brakuje mi luzu – od tego są dyskoteki, nocne kluby i bary, żeby z nich korzystać nawet do rana, co serdecznie polecam i również lubię.

W hotelach zdarza się nam wynosić jedzenie. Nie róbmy tego. Jest wystarczająco dużo czasu, żeby się najeść. A jeśli w pokoju został ktoś, kto z jakiegoś powodu nie może zejść na posiłek, nie kombinujmy tylko poprośmy obsługę o zaniesienie jedzenia do pokoju lub zapytajmy, czy sami możemy to zrobić. To będzie znacznie lepsze wyjście niż chowanie jogurtów po kieszeniach i kanapek do torebki.

W hotelu nad basenem są leżaki. Ale uwaga – one nie mają rezerwacji imiennych. Niezmiernie bawi mnie „rezerwowanie” leżaków za pomocą rzuconego ręcznika o 6 rano.  Otóż to tak nie działa. Porzućmy ten dziwny zwyczaj, bo przynosi nam wstyd i jest kompletnie bez sensu.

Różnice kulturowe i nie tylko

Wakacje to wspaniała okazja, żeby poznać ludzi z innych kręgów kulturowych. To inspirujące doświadczenie i bardzo do tego zachęcam. Zanim wyjedziecie – sprawdźcie, jak wygląda kwestia obyczajów w danym kraju, jakie gesty są niedopuszczalne, jak należy się ubrać np. zwiedzając miejsca kultu. Niestety nagminnie widać po wielu naszych rodakach, jak mało stykali się z odmiennymi kulturami: nierzadko okazują swoją wyższość, podśmiewają się, już nie mówiąc o chamskich rasistowskich odzywkach, które są niedopuszczalne kompletnie.

Za granicą też niektórym puszczają hamulce i sądząc, że nikt wokoło nie rozumie po polsku, otwarcie komentują wygląd innych turystów. Potem okazuje się, że ta „gruba baba”, z  której wyśmiewaliście się nad basenem, jest z Katowic a nie z Niemiec i wszystko zrozumiała. Najlepiej więc w ogóle oduczyć się komentowania czyjegokolwiek wyglądu w taki sposób. Komu i czemu to ma służyć? Chyba tylko poprawieniu własnego samopoczucia.

Plaża

Mieszkam nad morzem i to blisko plaży więc mam często okazję do czynienia ciekawych spostrzeżeń ;) Tak naprawdę  jest już lepiej,  bo coraz więcej osób wywala śmieci do śmietnika, mniej też dzikich pijackich wrzasków i wątpliwej jakości muzyki z telefonu. Więc w zasadzie to jest nawet bardzo dobrze! Ale wciąż niestety dla niektórych panów plaża nie kończy się na plaży ani na deptaku, a na połowie osiedla. Panowie! Nie ma znaczenia, czy macie budowę jak Brad Pitt czy raczej przeciwnie. To nie jest dobre. Goła klata nie nadaje się do pokazywania poza plażą, basenem, sauną i własnym domem.

Kolejna kwestia plażowa – dzieci. Ja rozumiem, że dzieci się bawią, w końcu to plaża. Ale jeśli idziecie nad morze z pociechami, zadbajcie o to, żeby nie przeszkadzały innym (o uczeniu dzieci dobrych manier pisałam tutaj). I… nie myślałam, że trzeba to napisać, ale…. Drodzy rodzice! Czasem się nie da zdążyć z dzieckiem do toalety. Rozumiem. Czasem dziecko ma pilną „grubszą” potrzebę. Ludzka sprawa. Ale jeśli musi to zrobić poza toaletą, to błagam – sprzątajcie! Kampanie dotyczące sprzątania po psach odnoszą niezłe rezultaty, ale widzę, że kampania dotycząca sprzątania po dzieciach też by się przydała. Powiedzmy sobie wprost: odchody to odchody. Psie czy dziecięce – trzeba bezwzględnie je posprzątać. A najlepiej zawczasu namierzyć najbliższą toaletę. To, że trzeba znaleźć ustronne miejsce, a nie pozwalać dziecku załatwiać się wprost na plaży pomiędzy ludźmi, jest oczywiste.

Przestań narzekać

Jeśli jedzie się na wakacje z grupą znajomych, zdarza się, że wśród nich znajdzie się typowy narzekacz, któremu przeszkadza wszystko. A to buty uwierają. A to zła trasa. A to kiepskie jedzenie. Niesamowicie potrafi coś takiego zepsuć cały urlop. Podobnie jak narzekanie na absolutnie każdy szczegół, który nam nie pasuje w hotelu. Plaża jest w odległości nie 100, a 120 metrów od hotelu? Idę do rezydenta z pretensjami. Na 5 minut przed końcem podawania śniadania już nic nie zostało? Narzekanie. Algi w morzu? Jakim prawem?! No, sami wiecie i znacie takich mistrzów podróżowania. Jeśli zdarza się natomiast Wam coś takiego – pamiętajcie, że zostanie uznani za małostkowych i niesympatycznych. Możliwe, że z tą samą ekipą już nie wyjedziecie kolejny raz.