Mam wrażenie, że sztuka przedstawiania się i przedstawiania sobie wzajemnie ludzi jest troszkę zapomniana. Warto jednak pamiętać o kilku istotnych zasadach, które ułatwią nam ten pierwszy krok i pomogą nam zachować się z klasą.

Kogo komu przedstawić?

Ta kwestia niekiedy budzi wątpliwości, bo choć istnieje zasada ogólna, to mamy do niej także kilka wyjątków. Ogólna zasada brzmi: osobę mniej ważną przedstawia się osobie ważniejszej. A więc w etykiecie towarzyskiej mężczyznę przedstawiamy kobiecie, zaś w etykiecie biznesu osobę o niższej randze osobie na wyższym stanowisku. Osobę nowo przybyłą przedstawiamy już obecnej. Jeśli mamy do czynienia z osobami jednej płci, przedstawiamy osobę nam bliższą osobie mniej znanej. A więc męża przedstawimy koledze, przyjaciółkę – znajomej, brata – znajomemu.

Są jednak wyjątki. Jeśli mamy do czynienia np. z panem w podeszłym wieku, to jemu przedstawimy młodą kobietę, choć teoretycznie ona z racji płci jest ważniejsza. Jednak szanując wiek pana, jego możemy potraktować jako osobę ważniejszą.

Jest jeszcze inny wspaniały wyjątek – wszystkich bez wyjątku, nawet jeśli są celebrytami z pierwszych stron gazet, przedstawiamy naszej Mamie :)

Jak przedstawić?

Kiedy musimy przedstawić sobie dwie osoby, warto poza imieniem i nazwiskiem powiedzieć jedno zdanie na temat każdej z osób. Wtedy ułatwimy im rozpoczęcie rozmowy.

Np.

„Pani Balbino, to pan Marian Iksiński, programista w naszej firmie. Panie Marianie, to pani Balbina Igrekowska, architekt”

„Panie prezesie, to pan Jan Kulturalny, nowy kierownik działu marketingu. Panie kierowniku, to jest pan Zenon Grzeczny, prezes naszej firmy”

„Piotrze, to mój mąż, Lucjan Smutny. Lucjanie, to pan Piotr Niecnota, pracujemy razem w jednym dziale”.

„Mamo, pozwól, że przedstawię ci Urszulę Cichą, moją dziewczynę. Moja droga, to jest moja mama”

Przedstawiając komuś panią o podwójnym nazwisku należy użyć obu. To do pani należy decyzja, czy na co dzień woli używać jednego z nich. Pomijając któreś, popełniamy nietakt.

Jak się przedstawiać?

Czasem musimy przedstawić się samemu i nawiązać kontakt. Pamiętajmy przy tym o kilku zasadach:

  • wypowiadamy wyraźnie swoje imię i nazwisko – przećwiczcie to przed lustrem i wypowiadajcie swoje nazwisko tak, jakbyście mieli za chwilę dostać Oskara albo Nagrodę Nobla. Serio.
  • nie mówimy swoich tytułów rodowych i naukowych (te mogą wymieniać inni, kiedy nas przedstawiają). Spójrzcie jak to pretensjonalnie brzmi „Nazywam się Katarzyna hrabina Kant” albo „Jestem profesor doktor habilitowany Sergiusz Desperat”
  • Nie odpowiadamy sztampowo „bardzo mi przyjemnie”, choć jeśli tak powiemy, nie będzie to gafą.
  • Jeśli nigdy wcześniej o kimś nie słyszeliśmy nie mówmy „wiele o Panu słyszałam” – bo prawda może wyjść na jaw i będzie na pewno mniej przyjemnie.

Podawanie ręki

Było już o tym, że osobę mniej ważną przedstawiamy ważniejszej. Natomiast rękę podaje właśnie ta ważniejsza osoba. Jeśli widzimy, że nie wyciąga do nas dłoni, my też poprzestańmy na ukłonie. Nietaktem jest bowiem wyciąganie dłoni do kogoś wyższego od nas rangą. Jednak jeśli ktoś tak wobec nas postąpi, podajmy dłoń gdyż zignorowanie wyciągniętej ku nam dłoni na powitanie jest ogromną gafą.

Przy powitaniu należy wstać. Dawniej był zwyczaj, że panowie wstawali bezwzględnie, panie zaś siedziały. Dziś jednak raczej każdy powinien na chwilę wstać, z wyjątkiem osób w podeszłym wieku, schorowanych.

Co zrobić kiedy nie pamiętamy czyjegoś nazwiska?

Niestety w dzisiejszych czasach, kiedy poznajemy znacznie więcej osób niż np. nasi rodzice, coraz trudniejsze jest zapamiętanie wszystkich imion i nazwisk. Sama miewam z tym kłopot. Kiedy więc mamy przedstawić sobie dwie osoby, a nazwiska jednej z nich (lub obu) nie pamiętamy, można wybrnąć mówiąc „Poznajcie się państwo”, ale nie ukrywajmy – nie jest to zbyt eleganckie wyjście. Niektórzy wymawiają się żartobliwie swoim roztargnieniem, ale ja wolę jednak pierwsze wyjście.

Co zrobić kiedy nie zostajemy przedstawieni?

Mam na myśli sytuację, kiedy np. idę z koleżanką, spotykamy jej znajomego, który przystaje i wdaje się z nami obiema w pogawędkę. Oczywiście koleżanka powinna przedstawić mi pana, ale z jakiegoś powodu tego nie robi. Najprawdopodobniej z roztargnienia bądź nie pamięta nazwiska kolegi i nie wie jak wybrnąć. Myślę, że przerywanie rozmowy by się przedstawić może być niezręczne, ale jeśli nadarzy się sposobność, przedstawmy się. Oczywiście tylko w wypadku dłuższej pogawędki, bo jeśli spotkanie trwa krótko np. na ulicy, to nie musimy przedstawiać.

A kiedy już się przedstawimy, czas na small talk :)