Pod ostatnim moim tekstem o LGBT wywiązała się na moim profilu na Facebooku dość ciekawa dyskusja, która poszła właśnie w stronę stołu. Pomyślałam, że warto napisać o tym, jakie zasady warto zastosować kiedy urządzamy towarzyskie przyjęcie. Oczywiście nie musimy stosować wszystkich zasad protokołu dyplomatycznego, bo nie ma takiej potrzeby. Nie chodzi także o to, by niewolniczo stosować się do tych zasad, a raczej dopasować je do sytuacji.

Alternacja

Gości przy stołach dobrze jest posadzić (nie lubię tego słowa, podobnie jak usadzić i rozsadzić, nie wiem czemu) na przemian: kobieta – mężczyzna – kobieta. Kiedy spojrzycie na zdjęcia przyjęć np. z Pałacu Buckingham, zwróćcie uwagę, że zasada ta jest tam stosowana. Jest to całkiem sensowna reguła, którą możecie stosować choćby planując rozmieszczenie gości przy stole weselnym, jeśli nie urządzacie na co dzień większych przyjęć.

Co z małżeństwami?

Dyskusja, o której wspomniałam na początku wpisu, dotyczyła zasady, wedle której rozmieszczając gości przy stole, rozdziela się małżeństwa. Większość uczestników dyskusji pierwszy raz usłyszała o tej zasadzie, co mnie nie dziwi, bo w Polsce niewielką wagę się przywiązuje do takich kwestii. Ubolewam nad tym, ale Pudrowo to blog, który powstał, by powoli to zmieniać. Wróćmy jednak do małżeństw. Zasada ich rozdzielania wynika z faktu, że gospodarz jest odpowiedzialny za to, by wszyscy uczestnicy przyjęcia czuli się dobrze i by nikt nie poczuł się ignorowany. Sporo par kiedy siedzi obok siebie, koncentruje się na rozmowie wyłącznie ze sobą. Istnieje więc ryzyko, że siedzące obok nich osoby samotne będą się czuły źle, a poza tym integracja uczestników przyjęcia przebiega wolniej. Dlatego małżeństwa rozdzielamy (co nie musi oznaczać, że współmałżonek ma siedzieć na odległym końcu stołu) i tym samym sprawiamy, że ludzie zaczynają rozmawiać z innymi od razu. Przeciwnicy tej reguły z pewnością mi zarzucą, że ignoruję osoby skrajnie nieśmiałe czy takie, które mają zaburzenia w kontaktach społecznych. Wychodzę jednak z założenia, że wychodząc na spotkanie towarzyskie i wiedząc, że będzie to duże przyjęcie liczymy się z tym, że trzeba będzie odezwać się do kogoś obcego. Jeśli ktoś w ogóle nie lubi rozmawiać z obcymi, raczej nie wychodzi na takie imprezy. Poza tym sądzę, że dorosły i obyty człowiek powinien sobie poradzić z normalną rozmową. Nie każdy musi być duszą towarzystwa, ale chyba warto się nauczyć prowadzenia rozmowy, choćby small talku przy obiedzie.

Nie rozdzielamy nowożeńców i par świeżo zaręczonych. Długoletnie konkubinaty (których istnienia nie przewiduje tradycyjny savoir-vivre) spokojnie można potraktować jak małżeństwa.

Kogo nie sadzamy obok siebie?

Układając plan rozsadzenia gości trzeba pamiętać o rozdzieleniu osób będących w konflikcie. Co prawda jeśli są dobrze wychowani, to obejdzie się bez awantur, ale lepiej dla ich i własnego komfortu rozdzielić i to możliwie daleko. Zakładając, że znamy wszystkich gości osobiście, możemy pokusić się o dobranie ich temperamentami. Bywa często tak, że introwertyk poczuje się dobrze obok ekstrawertyka. Będzie bowiem zadowolony, że nie musi się dużo odzywać, a ekstrawertyk będzie szczęśliwy, że może o czymś opowiedzieć i ma słuchacza ;)

Gdzie siedzą gospodarze?

Mamy dwa sposoby usadzenia gospodarzy: angielski i francuski. Według francuskiego gospodarze siadają naprzeciw siebie przy dwóch dłuższych bokach stołu, a wedle angielskiego – przy krótszych. Angielski sposób jest wytworny, lecz może okazać się niepraktyczny, bo gospodarze będą do siebie musieli mówić z daleka.

Zasada prawej ręki

Zgodnie z tą regułą najważniejszy gość siedzi po prawej stronie gospodarza jeśli jest kobietą lub po prawej stronie gospodyni jeśli jest mężczyzną. W praktyce wygląda to tak, że państwo Iksińscy urządzają przyjęcie, a ich najważniejszymi, honorowymi gośćmi są państwo Igrekowscy. Dlatego po prawej stronie pana Iksińskiego usiądzie pani Igrekowska, a po prawej stronie pani Iksińskiej – pan Igrekowski. Jeśli zaś nasze przyjęcie nie ma gości honorowych, to po prawej stronie zasiądzie najbliższy przyjaciel rodziny lub najstarsza wiekiem osoba.

Skąd wiemy gdzie mamy usiąść?

Jeśli nie jest to naprawdę duże przyjęcie, gdzie znajduje się plan i nazwiska na winietkach, miejsce przy stole wskazuje nam gospodarz przyjęcia. On też daje sygnał, że można już zasiadać do stołu. Jeśli miejsce nam nie odpowiada, niegrzecznie będzie prosić o zamianę, bo to rodzi trochę zamieszania i jest kłopotliwe. Obiad czy kolacja nie trwają wieki :)