Jest we mnie taki buntowniczy pierwiastek i czasem łamię zasady. Zanim je wymienię dodam tylko, że jeśli planuję złamać jakąś zasadę savoir-vivre, to tylko wtedy, kiedy tym złamaniem nikomu nie zrobię krzywdy ani nie sprawię przykrości. Nie są to również zasady fundamentalne. Przejdźmy do rzeczy :)

Chodzę na siłownię i wyciskam na sprzętach ile się da

Daję głowę, że większość z was zdziwiła się w tym momencie: co ma chodzenie na siłownię do dobrych manier? Wedle takich najbardziej restrykcyjnych zasad tego rodzaju aktywność fizyczna damie nie przystoi, w przeciwieństwie do tenisa, squasha,  jazdy konnej i łucznictwa. Nie mam nic przeciwko wymienionym dyscyplinom, szczególnie marzę o konnej jeździe, jednak nie uważam, żeby chodzenie na fitness odejmowało damie klasy w XXI wieku. Trzeba dbać o zdrowie, a nic nie poradzę, że relaksuje mnie właśnie taka forma aktywności.

Pijam „z gwinta”

Myślę, że zasada, żeby zawsze mieć przy sobie kubeczek czy szklankę nie jest zbyt praktyczna, a savoir-vivre ma nam życie ułatwiać, nie utrudniać. Nie wyobrażam sobie w trzęsącym się pociągu szaleć ze szklanką, nie mówiąc już o bieganiu i piciu wody w trakcie :) Oczywiście kiedy mam możliwość, wolę pić ze szklanki, ale nie zawsze jest możliwość, więc łamię zasadę bez szkód dla otoczenia.

Jem przed komputerem

Jadam w domu przed komputerem, a czasem nawet czytam przy jedzeniu książkę! Nie posunęłabym się do tego podczas żadnego towarzyskiego spotkania, ale w domu, kiedy nie ma gości? Żaden problem.

Czasem przeklinam

Był czas, kiedy przeklinałam całkiem sporo, teraz zdarza mi się sporadycznie, ale wciąż się zdarza. Motyla noga! O tym, czy i kiedy wypada przeklinać, przeczytacie tutaj.

Mam piercing

Pamiętacie mój wpis na temat tatuaży i kolczyków? Podtrzymuję zdanie, że dyskretny piercing oraz dobrze wykonany tatuaż mogą nas ozdobić, a nie szpecić. I że obecność tatuażu i kolczyka nie czyni z nas ludzi bez klasy. Mam kolczyki w uszach, nosie i pępku. Według niektórych ekspertów kolczyk w nosie powinnam bezwzględnie wyjąć. Ale ja go nie wyjmę, bo mi się podoba.

Mówię „smacznego”

Już pisałam, że smacznego zasadniczo się nie powinno mówić. Jeśli pozwalam sobie na to w otoczeniu przyjaciół lub kiedy wiem, że moi towarzysze nie znają zasady nie mówienia smacznego – wtedy mogą mnie posądzić o brak kultury, więc wtedy czasem również mówię.

 

A wy jakie zasady lubicie łamać? :) Piszcie w komentarzach!