Small talk jest doskonałym sposobem na rozpoczęcie i podtrzymanie rozmowy, szczególnie w sytuacjach bardziej oficjalnych. W Polsce niestety mamy z tym trochę problemów. O ile w krajach anglosaskich small talk jest czymś najzupełniej normalnym i przyjętym, to u nas wciąż jest uznawane za stratę czasu. Lubimy przechodzić od razu do konkretów, a poza tym – lubimy też szybko i z kim się da dyskutować na tematy ciężkie, kontrowersyjne, nacechowane emocjonalnie.

Small talk – kiedy się przydaje?

Najczęściej kiedy na coś czekamy (np. na rozpoczęcie spotkania), podczas imprez branżowych, na kolacji z klientami i w tym podobnych sytuacjach. Small talk to praktycznie 50% całej komunikacji biznesowej, więc naprawdę nie należy tego lekceważyć i warto nauczyć się umiejętności podtrzymywania niezobowiązującej rozmowy.

Na co dzień mogą się zdarzyć też takie sytuacje, kiedy jesteście zmuszeni np. udać się ze swoim przełożonym w delegację. Nie jesteście w bliskich stosunkach, a czeka Was wspólna podróż, wspólne spędzanie czasu. Trzeba jakoś podtrzymać kontakt, unikając jednocześnie zwierzeń osobistych czy gorących dyskusji ciężkiego kalibru. Samej mi się to przydarzyło nieraz i umiejętność small talk była naprawdę nie do przecenienia.

Może się też zdarzyć, że przed rozmową kwalifikacyjną musicie poczekać razem z rekruterem na jeszcze jednego uczestnika spotkania. Milczeć nie wypada, a rozmowa wręcz powinna być lekka i niezobowiązująca.

W kontaktach biznesowych small talk pomaga zrobić dobre wrażenie, przełamać pierwsze lody i wprowadzić do kontaktu pozytywne emocje.

Rozpoczynając lekką rozmowę „o niczym” na przykład w trakcie przerwy na konferencji można też pomóc rozmówcy, który jest nieśmiałą osobą, ale bardzo ciekawą. Przełamując lody możemy zyskać również ciekawe znajomości.

O czym mówimy?

Potocznie mawia się, że small talk to rozmowa o pogodzie. Rzeczywiście pogoda to całkiem wdzięczny temat na rozpoczęcie rozmowy, ale na długo nam to nie wystarczy. Wiele zależy od okoliczności spotkania. Jeśli jest to konferencja, wystarczy zagaić na temat ostatnio wysłuchanej prelekcji. Temat najczęściej sam się rozwinie, bo w końcu uczestnicy są na konferencji dlatego, że interesują się daną branżą czy zagadnieniem.

Dobrym tematem, szczególnie na przyjęciach, jest jedzenie. Można pozachwycać się sposobem podania, wyrazić radość, że są także dania wegetariańskie, chwalić gospodarzy za wysiłek, jaki włożyli w przygotowania.

Jednym z tematów, jakie możemy podjąć, jest kultura: filmy, książki, spektakle. Lepiej jednak unikać rozmów na temat niszowych wydarzeń, bo nasz rozmówca może się kompletnie na tym nie znać.

Jeśli zaś to my jesteśmy tą stroną, która nie wie, o czym jest mowa, nie przepraszajmy za brak wiedzy. Raczej kurtuazyjnie dopytajmy o szczegóły i pozwólmy rozmówcy rozwinąć temat.

Mówić można i warto również o sporcie, planach urlopowych, podróżach, a także o wspólnych znajomych. Ale z tym ostatnim należy uważać, by grzeczna rozmowa o kimś, kogo znamy nie przerodziła się w obmawianie osoby nieobecnej.

Czego unikamy?

Bezwzględnie unikamy polityki. Wiem, że w Polsce to zawsze gorący temat, ale zostawmy go na rozmowy w gronie bliższych znajomych. Nie pytamy, kto jak głosował, nie krytykujemy żadnego polityka, nie wypowiadamy się w ogóle na ten temat. Podobnie jest z kwestiami rasowymi i tymi związanymi z orientacją seksualną.

Tematem również absolutnie zakazanym jest religia. Nie obnosimy się ze swoim wyznaniem lub jego brakiem, nie krytykujemy przywódców religijnych, nie wyśmiewamy dogmatów, praktyk religijnych. 

Nie rozmawiamy o chorobach. Jeśli mamy do czynienia z lekarzem, nie wyliczajmy mu swoich objawów między przystawką a kieliszkiem wina. To nie jest dobra okazja na takie tematy. Nie rozmawiamy o śmierci, tragicznych wypadkach i wszystkich tego typu wydarzeniach, których wspominanie raczej nie wprawi nikogo w dobry nastrój.

Unikajmy również historyjek z życia swojej rodziny, szczególnie tych o dzieciach. Musimy zrozumieć, że jakkolwiek dla rodziców są to fascynujące opowieści, bo dotyczą ich potomstwa, to dla osób postronnych będzie to raczej nużące. Nie oznacza to, że mamy pomijać temat rodziny w rozmowie. Ograniczmy się jednak do ogólników, a historie o własnych dzieciach opowiadajmy w gronie rodzinnym.

Nie zwierzamy się na temat swojego życia uczuciowego (przed chwilką poznany rozmówca naprawdę niekoniecznie chce być poczęstowany historią Twojego rozwodu albo burzliwego romansu).

Im częściej będziecie praktykować takie rozmowy, tym płynniej i lepiej będą szły. Nie miejcie skrupułów, że rozmawiacie „o niczym”. Nie zawsze jest dobra okazja na akademickie dyskusje :)

Infografika

Jeśli macie dodatkowe pytania, wątpliwości albo chcielibyście szkolenia z savoir-vivre – zapraszam tu.